1. Niall: Harry co robiłeś z T.I w nocy ??
Harry:
piątek, 23 maja 2014
IMAGIN ZAYN
* - Debilu co ty robisz ??? - Zaśmiałam się gdy mulat przyciągnął mnie do barierek, przytulając od tyłu.
- Pięknie nie ??? - Szeptał mi we włosy.
- Yhym ... - Mruknęłam podziwiając piękny krajobraz Paryża.
- Chce coś zrobić ..
- Co ?? - Staną obok mnie. Stanowczo chrząkną. - Zayn ??? - Zacisną bardziej dłonie na poręczy. - Zayn ???
- KOCHAM CIĘ (T.I ) !!! KOCHAM CIĘ NAD ŻYCIE !!!! - Krzyczał w niebo głosy. Uśmiechnęłam się czując napływające łzy do oczu. Podszedł do mnie.
- Chce, żebyś zawsze o tym pamiętała. - Kiwnęłam głową. Odeszłam parę kroków od niego, opierając dłonie na barierkach.
- KOCHAM CIĘ .... KOCHAM CIĘ ZAYN !!! JESTEŚ DLA MNIE WSZYSTKIM !!! TO DLA CIEBIE ŻYJE !!! - Krzyknęłam z całych sił. Malik podszedł do mnie ponownie, Oboje zaczęliśmy się śmiać.
- Jesteś nienormalna!
- I kto to mówi ... - Na chwilę nastąpiła cisza, patrzyliśmy sobie głęboko w oczy, aż w końcu nasze usta tworzyły jedność. *
Popatrzyłam na kolejną fotografię ... Wprowadźka do nowego mieszkania. Zaśmiałam się.
* - Przecież wyraźnie mówiłem, sofa ma stać tam a nie tu .. - Zayn stał na środku pomieszczenia dyrygując wszystkim dookoła.
- Sama pani ( t.i ) kazała nam ją tu postawić ... - Odparł zdezorientowany pracownik.
- Pani ( t.i ) ??? - Podrapał się po głowie, robotnik przytakną. - Skoro tak to niech już tam to stoi ..
- I jak tam pracę ??? - Zapytałam wchodząc do prawię co urządzonego salonu.
- Jeszcze tylko ten pokój i koniec .. - Odparł z satysfakcją.
- A sypialnia ?? - Zapytałam kokietersko, podchodząc do niego.
- Ona była pierwsza .. - Szepną mi do ucha.
- Pokarzesz ??? - Popatrzyłam w jego ciemne oczy. Złapał mnie za rękę i pociągną w stronę schodów.
- Urządzałam ją sam ... - Zaczął przed samymi drzwiami.
- Wiem Zayn ... Sam mnie o to prosiłeś ... - Złapałam go za ramie.
- Wzorowałam się na tym co lubisz i tym czym się interesuję ...
- Kontynuuj ... - zachichotałam.
- Z racji tego że mamy całkiem inne upodobania ... Pokój jest dość ... - Chwycił z klamkę.
- Hym ???
- Zwariowany ... -Zaśmiał się otwierając szeroko białe dwustronne drzwi. Zaniemówiłam.
- Zayn tu jest ... - rozejrzałam się. Czerwone ściany ślicznie komponowały się z ciemnymi meblami. Zauważyłam rysunki Zayna na ścianach. Jeden nad łóżkiem przedstawiał naszą dwójkę.
- Pięknie ??? - Zapytał przytulając mnie od tyłu.
- Pięknie to mało powiedziane - Szepnęłam odwracając się do niego. *
* - Hamulec! (t.i ) hamuj bo nas pozabijasz!! - Krzyk Harrego rozniósł się po całym aucie. Dziś miałam pierwsze lekcje prawda jazdy ze Styles'em.
- Spokojnie staruszku jesteśmy na polu ... - Zaśmiałam się.
- Błagam tylko nie staruszku! I zwolnij do jasnej cholery ja chce żyć! - Ponownie wrzasną zaciskając dłonie na fotelu.
- Spokojnie - Włączyłam kolejny bieg i dodałam gazu. Na liczniku wyskoczyła liczna 109 km/h.
- Panie Boże proszę weź ją trzepnij bo ja zaraz to uczynię. - Złączył ręce ze sobą unosząc głowę do góry.
- Żebym to ja zaraz cię nie trafiła ...
- Zatrzymaj się! - Warkną. Zignorowałam go. - Zatrzymaj to pieprzone auto! - Ponownie nie reagowałam. Złapał za kierownice. - Mam ci pomóc czy sama go zatrzymasz ??? - Tym razem posłuchałam go. Za śmiechem zwolniłam. Gdy staliśmy już w miejscu, loczek jak poparzony wysiadł z samochodu. Obszedł auto dookoła i w mgnieniu oka otworzył drzwi z mojej strony.
- Wysiadaj - Powiedział dość łagodnie, zachichotałam.
- Nie spinaj się Harruś - Odpiłam pas i stanęłam obok niego.
- Wole nie ryzykować - Zaśmiał się siadając no miejscu kierowcy.
- I tak zdobędę to prawko! - Krzyknęłam przechodząc na drugą stronę auta. Po czym siadłam na miejscu pasażera.
- Ta chyba prędzej wyskoczy mi czterdziestka niż ktoś o zdrowych zmysłach da ci prawo jazdy. - Odpalił samochód, wystawiłam mu język odwracając głowę w drugą stronę.
- Jak ja się dałam namówić Zayn'owi na to ??? - Mówił sam do siebie.
- Może przez te jego oczy .. Uśmiech .. Hym ??
- Nie jestem homo ... - Zaśmiał się
- Kłóciłabym się ...
- Jak śmiesz! - Powiedział z wyrzutami.
- To nie ja ostatnio napalałam się na Ed'a i te jego rude włosy ...
- Ja nie napa... - Przerwałam mu.
- Ostatnia impreza u nas ??? Ja , Zayn Niall i Ty, Nic ci to nie mówi ???
- To wtedy co tydzień po tym nie mogłem się podnieść z łóżka ???
- Bingo!
- Byłem pijany!!
- Ta a ja jestem Królowa Elżbieta ...
- Miło mi poznać waszą wysokość .. - Spojrzałam na niego jak na debila po czym wybuchłam śmiechem. *
* - Musisz mieć coś niebieskiego - Usłyszałam głos El.
- Mam podwiązkę ...
- I pożyczonego ...
- Mam buty ... - Zaśmiałam się
- I starego ...
- Mam ...
- Co ???
- Ciebie!
- To nie było śmieszne ... - Mówiła zasuwając do końca suwak od mojej kremowej sukienki.
- Pamiętasz jak jeszcze ci się oświadczał ??? - Zagadała Dan.
- U was na kolacji ... - Zaśmiałam się - Pamiętam jaki był zdenerwowany ...
- Miał kisiel w gaciach ??? - Zaśmiała się Eleanor. Spojrzałam na nią karcąco. - No co ???
- Nico ... - Uśmiechnęłam się do niej.
- Nie żałujesz że bierzecie tylko cywilny ??? - Dan
- Czego mam żałować ... Ważne że będzie ze mną już do końca ...
- Naprawdę nie chciałabyś takiego ślubu w kościele z hucznym weselem ???
- Dan wesele i tak będzie huczne ... Wystarczy spojrzeć na liczbę gości ...
- Nie miałaś marzeń ??? Wiesz ciągnąca się po ziemi biała suknia, kościół ... Sakramentalne tak ???
- Miałam ... Ale to się teraz nie liczy .... Kochamy się. On jest innej wiary ja innej ale czy to coś zmienia ???
- Teoretycznie nic - Odezwała się Calder.
- No właśnie - Przytaknęłam dziewczynie.
- Moje księżniczki są już gotowe ??? - Usłyszeliśmy głos Paula za otwierających się drzwi na co wszystkie trzy wybuchnęliśmy śmiechem.
- Gotowe ... - Szepnęłam ostatni raz przeglądając się swojemu odbiciu w lustrze. *
* - Zayn boję się ... - Powiedziałam do ukochanego trzymając jego dłoń.
- Nie bój się jestem przy tobie ... - Ucałował moje czoło.
- Jak na razie mamy rozwarcie na 8 centymetrów. - Usłyszeliśmy głos lekarza.
- To dobrze czy źle ??? - Z rogu sali dotarł przejęty głos Liama.
- Powinno być 10 debilu! - Poprawił go Niall.
- A ty skąd wiesz co ??? - Zapytał się Lou.
- Doświadczony - Zachichotał Harry.
- Możecie się zamknąć ?! - Krzykną Zayn.
- Spoko - Odpowiedział Liam.
- To co zaczynamy ?? - Zapytał lekarz.
- Dobrze - Odpowiedziałam.
- Znieczulenie powinno już działać. Mimo to może troszeczkę zaboleć. - Powiedziała uśmiechnięta pielęgniarka.
- Przyj na trzy ...... Raz ...... Dwa .... Trzy ... - Wykonywałam polecenia doktora. Odczuwałam silne skurcze. Po 30 minutach męczarni nareszcie udało się a do moich uszu dotarł płacz małego Malika. Spojrzałam na rozradowanych chłopaków.
- Może pan teraz przeciąć pępowinę ... - Lekarz zwrócił się do mojego męża.
- Że co mam zrobić ??? - Spojrzał na niego przerażony.
- Odciąć pępowinę - Podał mu nożyczki.
- Ale .. ale .. ale - Złapał narzędzie w dłonie. Niepewnie podszedł do owocu naszej miłości i odciął "kabelek". Momentalnie zrobił się cały blady.
- Łapcie go! - Krzyknęłam, niestety za późno mulat leżał już na ziemi. *
Uśmiechnięta zamknęłam album. Naciągnęłam bardziej koc na kolana, dopijając do końca zimne już kakao.
- Mamo! Mamo! - Usłyszałam cienki głosik czteroletniego synka, który właśnie wbiegł na taras.
- Co skarbie ??? - Zapytałam biorąc go na kolana.
- Kochasz tatę ???
- Głupie pytanie ...
- Tak czy nie ??
- Kocham i to bardzo
- A mnie kochacie ???
- Kochamy I to bardzo bardzo bardzo mocno - Przytuliłam go.
- A jak pojawi się Tricia to nadal będziecie mnie kochać ???
- Tak skarbię ...
- A Tricie też ???
- Będziemy was kochać tak samo - Usłyszałam dźwięk podjeżdżającego samochodu.
- Chyba tatuś przyjechał .. - Szepnęłam do synka. Chłopiec momentalnie przebiegł w stronę wejścia. Podążyłam za nim. Gdy drzwi się otworzyły a w progu staną Zayn mały wtulił się w jego nogi.
- Kocham cię tato ...
- Ja ciebie też tygrysie - Wziął go na ręce. - Jak się dziś czujesz ??? Czujecie ??? - Podszedł do mnie dotykając jedną ręką dużego już brzucha.
- Dziś jakoś nie kopała - Zaśmiałam się całując ukochanego.
- Bleeeeeeeeeeeee - Usłyszeliśmy głosik synka na co się tylko zaśmieliśmy.
RODZIAŁ 8
Schowałam się za plecami Harry'ego, a to co on wtedy zrobił zaskoczyło mnie. Loczek popchnął ojca do tyłu tak, że ten się wywrócił.
-Jak pan może tak odnosić się do swojej córki ?!?!
-Zamknij się gówniarzu !! Ile ty masz w ogóle lat żeby tak się do mnie odzywać ?!? To jest moja córka i mogę traktować ją jak chce.
-T.I idź szybko się spakuj.....- Harry powiedział mi na ucho. Szybko się zerwałam i pobiegłam w stronę swojej sypialni.
**Oczami Hazzy**
-Jak własny ojciec może wyzywać swoją córkę od najgorszych i do tego ją gwałcić ?!?!? - patrze na twojego ojca. -
-Coś ty powiedział ?!? - zbliżył się do mnie. -
-Radze panu nic jej ani mi nic nie zrobić, bo wtedy skończy się to źle ale dla pana!! - zacisnąłem pięść i uderzyłam go w twarz. - Ten upadł na ziemię, i pod wpływem uderzenia, i pod wpływem alkoholu.
-Pożałujesz tego !! -zaczął powoli podnosić się z ziemi.- Złapałem go za koszulkę i przycisnąłem do ściany.
-Nie waż się zbliżać do T.I !! A jeśli spróbujesz skończy się to źle dla ciebie !! -patrze na niego.-
**Oczami T.I**
Wyjęłam walizkę spod łóżka i zaczęłam pakować wszystkie ciuchy. Do drugiej torby spakowałam laptopa, płyty i album ze zdjęciami. Kiedy brałam słuchawki ze stolika nocnego zauważyłam zdjęcie w ramce. Byłam na nim ja wraz z moim chłopakiem......byłym chłopakiem....no tak przecież mnie zdradził i sama go na tym nakryłam....-łzy spłynęły mi po policzku.- Kochałam go....strasznie go kochałam....był jedyną osobą, której ufałam.......Czy za nim tęsknię ?? Tęsknię.....tęsknię jak cholera....ale nigdy nie wybaczę mu tego co zrobił
-Gotowa ? -usłyszałam za sobą. Szybko wytarłam łzy z polików i przeciągnęłam nosem.
-Tak....to znaczy jeszcze kosmetyki...-szybko ruszyłam w stronę łazienki. Zaczęłam pakować wszystkie kosmetyki, po czym wróciłam do sypialni i spakowałam pełną kosmetyczkę do walizki.
-Już....-powiedziałam smutna.
-heej, wszystko ok ?? -zapytał troskliwie Harry.
-Tak...jedźmy już. -wzięłam walizkę w rękę.
-Ja to wezmę. -wyrwał mi ją brunet.
Skierowaliśmy się w stronę wyjścia. Wyszłam szybko z domu nie czekając na Harry'ego. Otworzyłam drzwi od samochodu i usiadłam na miejscu pasażera. Po włożeniu walizki do bagażnika dołączył do mnie Harry. Całą drogę nie odezwaliśmy się do siebie ani słowa.
Podjechaliśmy pod jego dom. Powoli wysiadłam z samochodu, to samo zrobił loczek.
-Harry ja naprawdę nie chcę robić ci problemu....Nie powinnam z Tobą zamieszkać...-patrze na niego.
-Rozmawialiśmy już na ten temat....zamieszkasz ze mną i nie ma żadnego ale. -wyjął walizkę i zaczął iść w stronę drzwi. Ruszyłam za nim. Wpuścił mnie do środka jako pierwszą uśmiechając się przy tym. Zielonooki zamknął za sobą drzwi i postawił moje rzeczy pod ścianą. Zaczął zdejmować buty i kurtkę, poszłam w jego ślady.
-Chodź, pokaże ci twój pokój. -brunet łapie mnie za dłoń i idzie po schodach na górę. Otwiera drzwi od pięknie umeblowanego pokoju. Po środku pokoju stoi duże łóżko, a z jego dwóch stron dwie małe szafki z lampkami nocnymi na górze. W prawej stronie pokoju od razu przy ścianie stoi szafa, a zaraz przy niej jest łazienka. Z pokoju wychodzi się na wielki balkon.
-Może być ??
-Żartujesz sobie ?? Jest pięknie. - uśmiecham się szeroko. Patrze na loczka. Uśmiecha się do mnie ukazując słodkie dołeczki w policzkach. Takie same miał Matt........Zapomnij o nim.....zdradził cie......-robię się smutna.
-Mała co się dzieje ?? - patrzy na mnie zmartwiony.
-Przytulisz mnie ?? -pytam cicho.
-No chodź do mnie...-tuli mnie delikatnie. Wtulam się w jego tors. Jest taki ciepły. Czuje się przy nim bezpiecznie.......Nawet nie zauważyłam kiedy, zasnęłam w jego ramionach..........
Komentuj :) To motywuje do dalszego pisania !! <3
I jak ?? Podoba się wam ?? Przepraszam was że tak długo nic nie wstawiałam ale miałam małe problemy...:/
~Haroldzik ;3
poniedziałek, 24 lutego 2014
ROZDZIAŁ 7
Obudziłam się rano, ale Harr'ego już nie było obok mnie. Wstałam z łóżka i ruszyłam do łazienki. Po zakończeniu porannej toalety ruszyłam w stronę kuchni. Zbliżając się do niej poczułam zapach spalenizny.
-Cholera !! - krzyknął loczek kiedy ja weszłam do kuchni.
-Dzień dobry. - zaśmiałam się.
-Ooo heeej T.I.....jak ci się spało ?? - zapytał rumieniąc się.
-Dobrze. Co tak brzydko pachnie ?? - zaśmiałam sie.
-Próbowałem zrobić naleśniki i nie wyszły. - uśmiechnął się.
-Pomóc ci ?? - zapytałam.
-No ok. - posunął mi się.
**Po skończonym śniadaniu**
-Smakowało ?? - zapytałam.
-Było pyszne. - uśmiechnął się słodko.
Odstawiłam talerz na blat kuchenny.
-Ja się będę zbierać. - powiedziałam.
-T.I nie pamiętasz o czym wczoraj rozmawialiśmy ?? Przeprowadzasz się do mnie. - powiedział podchodząc do mnie.
-Harry....ale....my się wogóle nie znamy...-spuściłam wzrok w dłonie.
-To sie poznamy. Sądzisz że zrobiłbym ci krzywdę ?? - zapytał ze smutkiem w oczach.
Nie odpowiedziałam nic.
-Dam ci jakąś bluzę i dresy. - powiedział opuszczając kuchnie.
**W drodze do mojego domu**
-Harry....??
-Tak?? - był skupiony na drodze.
-A co będzie jeśli w domu bedzie mój tata ?? - zapytałam cicho.
-Wejde z tobą. Nie bój się. - zatrzymaliśmy się pod domem.
Wyszliśmy z samochodu a Hazz podszedł do mnie i złapał mnie za rękę.
-Nie bój się. Wszystko będzie dobrze. - popatrzył mi w oczy.
Weszliśmy do środka i zastaliśmy kompletny burdel. Wszędzie porozrzucane butelki i puszki. Ruszyliśmy do salonu i zastaliśmy tam jego.......od razu złapałam mocniej dłoń zielonookiego.
-A ty co tu robisz ?? Jeszcze ci mało dziwko ?!?!? - mój tata wstał z kanapy i ruszył w naszą stronę.
Schowałam sie za plecami Hazzy a to co on wtedy zrobił zaskoczyło mnie.......
Przepraszam że tak długo mnie nie było ale wiecie......nauka :((
Podoba się ?? :D
~Haroldzik ;3
-Cholera !! - krzyknął loczek kiedy ja weszłam do kuchni.
-Dzień dobry. - zaśmiałam się.
-Ooo heeej T.I.....jak ci się spało ?? - zapytał rumieniąc się.
-Dobrze. Co tak brzydko pachnie ?? - zaśmiałam sie.
-Próbowałem zrobić naleśniki i nie wyszły. - uśmiechnął się.
-Pomóc ci ?? - zapytałam.
-No ok. - posunął mi się.
**Po skończonym śniadaniu**
-Smakowało ?? - zapytałam.
-Było pyszne. - uśmiechnął się słodko.
Odstawiłam talerz na blat kuchenny.
-Ja się będę zbierać. - powiedziałam.
-T.I nie pamiętasz o czym wczoraj rozmawialiśmy ?? Przeprowadzasz się do mnie. - powiedział podchodząc do mnie.
-Harry....ale....my się wogóle nie znamy...-spuściłam wzrok w dłonie.
-To sie poznamy. Sądzisz że zrobiłbym ci krzywdę ?? - zapytał ze smutkiem w oczach.
Nie odpowiedziałam nic.
-Dam ci jakąś bluzę i dresy. - powiedział opuszczając kuchnie.
**W drodze do mojego domu**
-Harry....??
-Tak?? - był skupiony na drodze.
-A co będzie jeśli w domu bedzie mój tata ?? - zapytałam cicho.
-Wejde z tobą. Nie bój się. - zatrzymaliśmy się pod domem.
Wyszliśmy z samochodu a Hazz podszedł do mnie i złapał mnie za rękę.
-Nie bój się. Wszystko będzie dobrze. - popatrzył mi w oczy.
Weszliśmy do środka i zastaliśmy kompletny burdel. Wszędzie porozrzucane butelki i puszki. Ruszyliśmy do salonu i zastaliśmy tam jego.......od razu złapałam mocniej dłoń zielonookiego.
-A ty co tu robisz ?? Jeszcze ci mało dziwko ?!?!? - mój tata wstał z kanapy i ruszył w naszą stronę.
Schowałam sie za plecami Hazzy a to co on wtedy zrobił zaskoczyło mnie.......
Przepraszam że tak długo mnie nie było ale wiecie......nauka :((
Podoba się ?? :D
~Haroldzik ;3
piątek, 7 lutego 2014
WAŻNE !!!
Nowe rozdziały będą pojawiać się co tydzień, ponieważ mam sporo nauki i nie będę miała za dużo czasu żeby wstawiać częściej posty...
Pozdrawiam ;*
~Haroldzik ;3
Pozdrawiam ;*
~Haroldzik ;3
ROZDZIAŁ 6
Już miałam mu powiedzieć kiedy usłyszeliśmy jak jego mama woła z dołu..
-Dzieci chodźcie na kolacje !! - krzyknęła.
-Już idziemy !! - odpowiedział tak samo głośno Harry.
-Pogadamy później. - rzucił mi gniewne spojrzenie...
-Mhmm....- powiedziałam cicho.
**Po kolacji**
-Dziękuje było pyszne. - uśmiechnęłam się ciepło do kobiety i ruszyłam w stronę kuchni aby odstawić talerz. Brunet poszedł w moje ślady.
-Powiesz mi o co chodzi ?? - zapytał stawiając talerz na blacie kuchennym.
-Musimy teraz o tym rozmawiać ?? - zapytałam i na szczęście do kuchni weszła Gemma.
-O czym tak szepczecie ?? - zapytała chichocząc.
-O niczym - odpowiedział Hazz wytykając jej język.
**2 godziny później**
-Ja już muszę się zbierać. - powiedziałam wstając z kanapy.
-T.I zostań. Wszyscy wypili trochę wina i nie ma kto cię odwieźć. Na górze jest jeden wolny pokój. Przenocujesz a Harry rano odwiezie cię do domu. - powiedział spokojnie tata loczka.
-Sama nie wiem. - zrobiła skrzywioną minę.
-Zgódź się. - nalegał zielonooki.
-No dobrze, ale jutro z samego rana mnie odwieziesz. - powiedziałam krzyżując ręce na piersiach.
-Oczywiście panno T.N - zrobił ukłon w moim kierunku.
-My z mamą idziemy się już położyć. - powiedział zmęczony.
-My z Gemmą też się już zbieramy. - powiedział Josh łapiąc Gemme w pasie.
-Okej. To dobranoc wszystkim. - powiedział brunet gdy wszyscy zbliżali się już na piętro.
W salonie zostaliśmy tylko ja i on.
-T.I. - powiedział a z jego twarzy nie mogłam wyczytać żadnych emocji.
-Tak ? - zapytałam patrząc w jego oczy.
-Powiesz mi o co chodzi ?? - zapytał troskliwie.
-Harry......- nie mogę wydusić ani słowa.
Patrzy na mnie i czeka aż się odezwę.
-Ja......mnie.....mój.....-jąkałam się.
-Spokojnie. - podszedł bliżej mnie.
-Harry......mój własny ojciec sprawił że......że poczułam się jak dziwka....on....on mnie zgwałcił. - powiedziałam a z moich oczu poleciał potok łez. Poczułam taką ulgę że mogłam to komuś powiedzieć. Usiadłam na kanapę i zaczęłam szlochać.
-Boże co ?? Ale jak to ?? Twój ojciec.........nic ci nie jest ?? - zapytał i usiadł obok mnie.
Nic nie odpowiedziałam....zaczęłam płakać jeszcze bardziej...
-T.I proszę nie płacz. - powiedział przytulając mnie do siebie. Na początku próbowałam wyrwać się z uścisku ale potem go odwzajemniłam....w jego ramionach czułam się taka bezpieczna....
-Ale jak mam nie płakać ?!? Moja matka się wyprowadziła bo związała się z jakimś innym facetem a mój własny ojciec mnie zgwałcił !!! - powiedziałam zdenerwowana, a z moich oczu poleciało jeszcze więcej łez.
-Przepraszam. Nie wrócisz już do niego. Przeprowadzisz się do mnie. Mieszkam tu sam. Wybierzesz sobie pokój jaki będziesz chciała. Nie chce aby on znów zrobił ci krzywdę. - powiedział znów przytulając mnie do siebie.
-Harry....ale....- przerwał mi.
-Nie ma żadnego ale. Jutro pojedziemy po twoje rzeczy. - powiedział a jego uścisk stał się mocniejszy.
-Dziękuje. - powiedziałam patrząc mu w oczy.
-Chodź. Pokaże ci gdzie jest łazienka. - powiedział prowadząc mnie na górę.
Zielonooki dał mi do spania jakąś swoją koszulkę i dresy. Wykąpałam się i poszłam do pokoju na piętrze. Harry chyba już się położył. Nie mogę zasnąć. Wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę jego sypialni. Drzwi były uchylone.
-Śpisz ?? - zapytałam cicho wchodząc do pokoju.
-Nie. Coś się stało ?? - zapytał zmartwiony.
-Nie mogę zasnąć.....i......mogłabym spać z tobą ?? - zapytałam a na moje policzki wkradł się rumieniec.
-Jasne wskakuj. - odsunął mi kołdrę a ja wskoczyłam do łóżka.
Harry objął mnie i przytulił mocno do siebie. W jego objęciach było mi tak ciepło i miło.....zasnęłam...
I jak ?? Podoba się ?? Czytajcie i komentujcie :D
Nutka na dziś ;3
http://www.youtube.com/watch?v=W1tzURKYFNs
~Haroldzik ;3
-Dzieci chodźcie na kolacje !! - krzyknęła.
-Już idziemy !! - odpowiedział tak samo głośno Harry.
-Pogadamy później. - rzucił mi gniewne spojrzenie...
-Mhmm....- powiedziałam cicho.
**Po kolacji**
-Dziękuje było pyszne. - uśmiechnęłam się ciepło do kobiety i ruszyłam w stronę kuchni aby odstawić talerz. Brunet poszedł w moje ślady.
-Powiesz mi o co chodzi ?? - zapytał stawiając talerz na blacie kuchennym.
-Musimy teraz o tym rozmawiać ?? - zapytałam i na szczęście do kuchni weszła Gemma.
-O czym tak szepczecie ?? - zapytała chichocząc.
-O niczym - odpowiedział Hazz wytykając jej język.
**2 godziny później**
-Ja już muszę się zbierać. - powiedziałam wstając z kanapy.
-T.I zostań. Wszyscy wypili trochę wina i nie ma kto cię odwieźć. Na górze jest jeden wolny pokój. Przenocujesz a Harry rano odwiezie cię do domu. - powiedział spokojnie tata loczka.
-Sama nie wiem. - zrobiła skrzywioną minę.
-Zgódź się. - nalegał zielonooki.
-No dobrze, ale jutro z samego rana mnie odwieziesz. - powiedziałam krzyżując ręce na piersiach.
-Oczywiście panno T.N - zrobił ukłon w moim kierunku.
-My z mamą idziemy się już położyć. - powiedział zmęczony.
-My z Gemmą też się już zbieramy. - powiedział Josh łapiąc Gemme w pasie.
-Okej. To dobranoc wszystkim. - powiedział brunet gdy wszyscy zbliżali się już na piętro.
W salonie zostaliśmy tylko ja i on.
-T.I. - powiedział a z jego twarzy nie mogłam wyczytać żadnych emocji.
-Tak ? - zapytałam patrząc w jego oczy.
-Powiesz mi o co chodzi ?? - zapytał troskliwie.
-Harry......- nie mogę wydusić ani słowa.
Patrzy na mnie i czeka aż się odezwę.
-Ja......mnie.....mój.....-jąkałam się.
-Spokojnie. - podszedł bliżej mnie.
-Harry......mój własny ojciec sprawił że......że poczułam się jak dziwka....on....on mnie zgwałcił. - powiedziałam a z moich oczu poleciał potok łez. Poczułam taką ulgę że mogłam to komuś powiedzieć. Usiadłam na kanapę i zaczęłam szlochać.
-Boże co ?? Ale jak to ?? Twój ojciec.........nic ci nie jest ?? - zapytał i usiadł obok mnie.
Nic nie odpowiedziałam....zaczęłam płakać jeszcze bardziej...
-T.I proszę nie płacz. - powiedział przytulając mnie do siebie. Na początku próbowałam wyrwać się z uścisku ale potem go odwzajemniłam....w jego ramionach czułam się taka bezpieczna....
-Ale jak mam nie płakać ?!? Moja matka się wyprowadziła bo związała się z jakimś innym facetem a mój własny ojciec mnie zgwałcił !!! - powiedziałam zdenerwowana, a z moich oczu poleciało jeszcze więcej łez.
-Przepraszam. Nie wrócisz już do niego. Przeprowadzisz się do mnie. Mieszkam tu sam. Wybierzesz sobie pokój jaki będziesz chciała. Nie chce aby on znów zrobił ci krzywdę. - powiedział znów przytulając mnie do siebie.
-Harry....ale....- przerwał mi.
-Nie ma żadnego ale. Jutro pojedziemy po twoje rzeczy. - powiedział a jego uścisk stał się mocniejszy.
-Dziękuje. - powiedziałam patrząc mu w oczy.
-Chodź. Pokaże ci gdzie jest łazienka. - powiedział prowadząc mnie na górę.
Zielonooki dał mi do spania jakąś swoją koszulkę i dresy. Wykąpałam się i poszłam do pokoju na piętrze. Harry chyba już się położył. Nie mogę zasnąć. Wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę jego sypialni. Drzwi były uchylone.
-Śpisz ?? - zapytałam cicho wchodząc do pokoju.
-Nie. Coś się stało ?? - zapytał zmartwiony.
-Nie mogę zasnąć.....i......mogłabym spać z tobą ?? - zapytałam a na moje policzki wkradł się rumieniec.
-Jasne wskakuj. - odsunął mi kołdrę a ja wskoczyłam do łóżka.
Harry objął mnie i przytulił mocno do siebie. W jego objęciach było mi tak ciepło i miło.....zasnęłam...
I jak ?? Podoba się ?? Czytajcie i komentujcie :D
Nutka na dziś ;3
http://www.youtube.com/watch?v=W1tzURKYFNs
~Haroldzik ;3
czwartek, 6 lutego 2014
UWAGA
Niestety główna autorka(Wera) ma tak jakby szlaban więc , rozdziały o Harry'm mogą się później pojawić.
Przepraszamy
Przepraszamy
poniedziałek, 3 lutego 2014
Imagine z Harry'm
Nareszcie !!!! Nadal nie
mogę w to uwierzyć !!!! Mój chłopak ( a właściwie to narzeczony ) wraca z
cztero miesięcznej trasy koncertowej. Tak strasznie tęskniłam. Ok. jest 13:00 a
on na lotnisku w Londynie będzie o 17:30 . Obiecałam mu że przyjadę się z nim
przywitać. W co by się ubrać hmmm….ok to może być. Jeszcze tylko makijaż i będę
mogła wychodzić. Yghhh znowu nie wiem gdzie zostawiłam swoje buty…..gdyby Harry
był pewnie by mi pomógł szukać ahhhh….no trudno musze poszukać sama.= 17:10 =
Na pewno się spóźnię. Yghhh….. nigdy nie mogę być na czas. Jeszcze te korki.
= 17:28 =
Na szczęście już jestem. Aaaaa widzę go. Albo mi się zdaje albo on jest smutny. Coś się stało ? Nie wiem.
- Hej kochanie tak strasznie tęskniłam…-chciałam go pocałować ale on odwrócił głowę.- Coś nie tak ???
- Cześć. Musimy porozmawiać.
- Ok. Mów.- Był zestresowany. Jeszcze go nigdy takiego nie widziałam.
-Ale nie tutaj. To poważna sprawa.
- Dobrze to chodź do samochodu. Pojedziemy do domu i…
-Nie chce jechać do twojego domu. Pojedziemy do kawiarni- Przerwał mi. Kurdeee zaczyna być dziwnie…
-Twojego ? Przecież razem tam mieszkamy.
-No właśnie chce o tym porozmawiać
-Mam się bać ?- Zapytałam ale nic nie odpowiedzi.
-Mam się bać ?- Zapytałam ale nic nie odpowiedzi.
Kiedy szliśmy do samochodu Zayn wysłał mi współczujące
spojrzenie. Dziwnie się jakoś wszyscy zachowują albo to ze mną jest coś nie
tak. Sama już nie wiem…..
= Kawiarnia =
-O czym chciałeś porozmawiać ?
-O nas- Co ?!
- A coś jest z nami nie tak ? Przecież jesteśmy zaręczeni mieszkamy razem kochamy się..- Znowu mi przerwał
= Kawiarnia =
-O czym chciałeś porozmawiać ?
-O nas- Co ?!
- A coś jest z nami nie tak ? Przecież jesteśmy zaręczeni mieszkamy razem kochamy się..- Znowu mi przerwał
- No właśnie ty mnie może jeszcze kochasz ale….ale ja już
ciebie nie- Ałć
-Co ??????? O czym ty mówisz?????
-Poznałem kogoś i zakochałem się ale tak naprawdę…
-Czekaj…czyli we mnie nie byłeś zakochany naprawdę ?A jak ?
-Myślałem że tak było ale się pomyliłem……nic dla mnie nie znaczysz [T.I]…-Jak on mógł ?
-Harry byliśmy razem 3 lata i tak po prostu chcesz to skończyć ???
- Tak
-Harry…
-Nie mamy już o czym gadać. Cześć.-Poszedł. Zostawił mnie samą. Nie wierzę…..przecież byliśmy tacy szczęśliwi….ja byłam szczęśliwa on może nie…
= W naszym…moim domu =
Płaczę już chyba kilka godzin……tak go kochałam….był dla mnie wszystkim….-z moich przemyśleń wyrwał mnie sygnał połączenia . To Zayn.
-Co ??????? O czym ty mówisz?????
-Poznałem kogoś i zakochałem się ale tak naprawdę…
-Czekaj…czyli we mnie nie byłeś zakochany naprawdę ?A jak ?
-Myślałem że tak było ale się pomyliłem……nic dla mnie nie znaczysz [T.I]…-Jak on mógł ?
-Harry byliśmy razem 3 lata i tak po prostu chcesz to skończyć ???
- Tak
-Harry…
-Nie mamy już o czym gadać. Cześć.-Poszedł. Zostawił mnie samą. Nie wierzę…..przecież byliśmy tacy szczęśliwi….ja byłam szczęśliwa on może nie…
= W naszym…moim domu =
Płaczę już chyba kilka godzin……tak go kochałam….był dla mnie wszystkim….-z moich przemyśleń wyrwał mnie sygnał połączenia . To Zayn.
-Hej. Jak się trzymasz ?
-Cześć. A jak myślisz ?- odpowiedziałam oschle
- Wiem co się stało. Przykro mi….ale znajdziesz sobie kogoś
kto będzie na ciebie zasługiwać…
-Ale ja nie chce nikogo innego….chcę Harry’ego….- No nie znowu zaczynam płakać
-Nie możesz tak myśleć. Musisz żyć dalej. Harry to idiota. Niedługo zrozumie że zrobił źle i wtedy będzie błagał cię na kolanach żebyś mu wybaczyła…
-Ale ja nie chce nikogo innego….chcę Harry’ego….- No nie znowu zaczynam płakać
-Nie możesz tak myśleć. Musisz żyć dalej. Harry to idiota. Niedługo zrozumie że zrobił źle i wtedy będzie błagał cię na kolanach żebyś mu wybaczyła…
- Nie wiem czy będę mogła mu wybaczyć.
-[T.I]….- Nie mogę go już słuchać
- Zayn nie mogę teraz z tobą gadać. Nie dzwoń więcej do mnie. Pa.
-[T.I]….- Nie mogę go już słuchać
- Zayn nie mogę teraz z tobą gadać. Nie dzwoń więcej do mnie. Pa.
-Czekaj…- rozłączyłam się. Na szczęście. Nie potrzebuje od
nikogo litości i współczucia.
Sama dam sobie radę….chyba…no cóż czas pokaże
= 2 miesiące później =
Dzwoni i pisze do mnie od tygodnia. Ciągle przeprasza i mówi jakim jest idiotą. Ja nie chcę mieć z nim nic wspólnego…ja o nim zapomniałam to on o mnie też będzie mógł.
Dzwoni i pisze do mnie od tygodnia. Ciągle przeprasza i mówi jakim jest idiotą. Ja nie chcę mieć z nim nic wspólnego…ja o nim zapomniałam to on o mnie też będzie mógł.
Ktoś puka. Yghhh nie potrzebuje tu nikogo. Otwieram drzwi i kogo widzę ? Jego. Harry Edward Styles we własnej osobie. Ciekawe czego chce…..
-[T.I] przepraszam. Byłem idiotą. Nie kochałem, nie kocham i
nie pokocham nikogo tak mocno jak ciebie. Nie wiem czemu wtedy cię
zostawiłem…..wybacz mi-Zaczyna płakać. Żałuje tego ? On ? Nie na pewno mi się
zdaje.
- I co ? Myślisz że jak do mnie przyjdziesz i zaczniesz
przepraszać to ja o wszystkim zapomnę i rzucę ci się w ramiona ?
-Ta…taką miałem nadzieje….nie kochasz mnie już ? – Pewnie że
kocham
-Jeśli nawet to co ?
-To powinniśmy do siebie wrócić….
-Zraniłeś mnie…Nie wiem czy ci potrafię wybaczyć Harr..- W
tym momencie wpił się w moje usta tak jakby to robił pierwszy i ostatni raz
-A teraz ?- Tym razem
to ja go pocałowałam- To znaczy tak ?- Zapytał z nadzieją w głosie
-Oczywiście…tak bardzo za tobą tęskniłam
-Ja za tobą bardziej kochanie.
niedziela, 2 lutego 2014
ROZDZIAŁ 5
Zaczęłam pic ciecz. Gdy nagle Harry zbliżył się do mnie i swoją dłonią dotknął moich ust. Wzdrygłam się.
-Wybacz. Miałaś trochę bitej śmietany w kąciku. - powiedział szybko speszony.
Zarumieniłam się. Posiedzieliśmy w kawiarni jeszcze jakieś dwadzieścia minut, a potem pojechalismy tak jak to było ustalone do domu Hazzy.
-Jesteśmy na miejscu. - powiedział miękko kiedy podjechaliśmy pod jego dom.
-Ładny. - powiedziałam wychodząc z samochodu.
-Podoba ci się ?? - kiwnęłam głową na znak że bardzo.
-Choć. Obejrzysz go w środku. - chciał złapać mnie za rękę ale ja zabrałam dłoń.
-Hej, co sie dzieje ?? - zapytał zmartwiony.
Kurdee nie wiem czy mam mu mówić dlaczego tak się zachowuje. W końcu krótko go znam.....
-Harry.....ja.....mnie - nie dokończyłam bo z domu wybiegła jakaś dziewczyna.
-Harry !!! Jesteś już. - wpadła mu w ramiona a ja poczułam dziwne ukłucie w sercu.....T.I czyżby zazdrość ??
-Ooo hej Gemma. T.I to moja siostra, Gemma to moja yyy......koleżanka T.I . - powiedział lekko zmieszany.
-Miło mi. - wyciągnęłam do niej dłoń, a Gemma odwzajemniła uścisk.
-Okej chodźmy do domu bo Josh już czeka. - powiedziała wracając do domu.
-Kto do Josh ?? - zapytałam po cichu loczka.
-Jej chłopak. - powiedział otwierając przede mną drzwi od mieszkania.
-Aaa okej. - weszłam do środka.
-Hej wszystkim. - powiedział odwieszając płaszcz i zdejmując buty.
Poszłam w jego ślady. Zdjęłam swoje półbuty i odwiesiłam płaszcz. Harry czekał na mnie w korytarzu i przyglądał się moim poczynaniom. Kiedy zobaczył że już skończyłam moje działania odezwał się do mnie:
-Choć przedstawię cię mojej rodzince. - zaśmiał sie.
Ruszyłam za nim w stronę salonu gdzie znajdowali się wszyscy.
-Cześć wszystkim. - powiedział wesoło.
-Dzień dobry. - przywitałam się grzecznie.
-Aaa a któż to ?? Harry może przedstawisz nam swojego gościa ?? - zapytała starsza kobieta.
-Jasne. To jest T.I moja koleżanka. - powiedział zwracając się do wszystkich.
-Miło nam cię poznać T.I - odezwał się tym razem jego ojciec.
Z tego co zapamiętałam to jego matka ma na imię Anne, tata Robin, siostra Gemma i chłopak siostry Josh.
-Mi również jest miło, proszę pana. - odpowiedziałam kulturalnie.
-Oprowadzę T.I po domu. - powiedział krzycząc i wchodząc ze mną na piętro.
-Dobrze ale nie za długo bo zaraz podaję kolację. - powiedziała mama zielonookiego.
Ruszyliśmy na górę. Pokazał mi łazienkę, pokój Gemmy i swoją sypialnię.
Kiedy siedzieliśmy u niego w pokoju zaczął rozmowę:
-Dlaczego tak boisz się kogoś dotyku ?? Ktoś zrobił ci krzywdę ?? - zapytał z troską.
-Harry.........
Już miałam mu odpowiedzieć kiedy........
Dziękuje za 4 komentarze pod ostatnim rozdziałem :D Jest mi strasznie miło ;)
I jak podoba się wam nowy rozdział ??
A tutaj linka do Midnight Memories *.*
~Haroldzik ;3
piątek, 31 stycznia 2014
ROZDZIAŁ 4
**Oczami T.I**
Harry ma być po mnie o 16:00 a jest już 14:20. Choleraaaa.....muszę iść się ubierać. Poszłam do łazienki i zaczęłam się szykować. Nalałam całą wannę gorącej wody. Ałaaaa.....boli mnie całe ciało. Nie mogę nigdzie się dotknąć...Prawie wszędzie mam siniaki.....Sama nie wiem czy mam iść na to spotkanie z brunetem. Nie ufam teraz żadnemu facetowi......Dobra najwyżej wezmę ze sobą gaz pieprzowy....
Kiedy wyszłam cała czysta z łazienki była już 15:30. Kurczeee.....owinęłam się ręcznikiem i ruszyłam w stronę szafy. Postawiłam na taki strój:
Ubrałam się, zrobiłam lekki makijaż i pokręciłam lekko włosy. Równo o 16:00 usłyszałam dzwonek do drzwi. Matkoo jaki on punktualny. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi.
-Hej. - uśmiechnęłam się w jego kierunku..
-Hej. Ślicznie wyglądasz. - powiedział.
-Dziękuje. - zarumieniłam się.
-Gotowa ? - zapytał.
-Tak, tylko jeszcze wezmę płaszcz. - odpowiedziałam sięgając po ubranie.
-Chodź. - chciał złapać mnie za rękę ale ja wycofałam się. Nie chce aby mnie dotykał.......nie ufam teraz nikomu.......
-Coś nie tak ?? - zapytał zmartwiony.
-Nie wszystko ok. Chodźmy. - wyminęłam go tym samym zamykając drzwi od mieszkania.
-To twój samochód ?? - zapytałam zdziwiona pokazując na czarnego Land Rovera.
-No tak. A czego się spodziewałaś ?? Poloneza ?? - zaśmiał się.
-Hahhahah spadaj. - uderzyłam go w ramię.
Otworzył mi drzwi od strony pasażera, a sam obiegł samochód i usiadł na miejscu kierowcy. Jechaliśmy w milczeniu. Po 20 minutach drogi zatrzymaliśmy się pod Starbucks. Chciałam już wysiąść z samochodu ale kiedy złapałam za klamkę drzwi były zamknięte. Okazało się że to Harry musi otworzyć drzwi od drugiej strony abym mogła wyjść. Wystraszyłam się. Boże dopiero teraz do mnie dotarło że byłam uwięziona z nim przez ponad 20 minut z nim w jednym samochodzie. Na samą myśl po moim ciele przeszedł dreszcz. Loczek musiał to zauważyć.
-Hej mała co się dzieje ?? - zapytał troskliwy.
-Nic. Chodźmy już na tą kawę. - odpowiedziałam zmieniając temat.
Harry otworzył mi drzwi od kawiarni i wpuścił mnie pierwszą. Prawdziwy dżentelmen z niego. Zajęliśmy stolik pod oknem. Zielonooki wskazał rękę do kelnera i tym samym on podszedł do nas.
-Co podać ?? - zapytał z kartką w ręku.
-Ja poproszę kawę rozpuszczalną z mlekiem i do tego szarlotkę. - powiedział odkładając kartę MENU.
-Dobrze a pani co sobie życzy ?? - zapytał spoglądając na mnie.
-Yyyy....gorącą czekoladę z piankami i bitą śmietaną i do tego kawałek sernika. Dziękuje. - powiedziałam zakładając nogę na nogę.
-Dobrze. Zaraz podamy zamówienie. - odpowiedział kelner odchodząc od naszego stolika.
-Ciesze się że zgodziłaś się na to spotkanie. - powiedział uśmiechając się tym samym ukazując słodkie dołeczki w policzkach.
-Nie ma sprawy. A co tam u ciebie ?? - zapytałam.
-Wszystko w porządku. Dziś przylatuje moja siostra Gemma. Była w Paryżu razem ze swoim chłopakiem. - odpowiedział patrząc mi w oczy.
-Oooo. Masz siostrę ?? Nie wiedziałam. - uśmiechnęłam się w jego stronę.
-Może chciałabyś ją poznać ?? - zapytał mówiąc całkiem poważnie.
-Pewnie. Było by mi bardzo miło. - odpowiedziałam i ujrzałam na twarzy chłopaka ulgę.
-Ciesze się. To prosto stąd pojedziemy do mnie dobrze ?? - zapytał zaniepokojony.
-Do.....dobrze. - powiedziałam jąkając się.
-T.I wszystko w porządku ?? - zapytał ujmując moją dłoń.
-Yyyy....tak. Wybacz muszę do toalety. - powiedziałam szybko wstając.
Ruszyłam od stolika wprost do wc. Kurczę sama nie wiem czy mam jechać do mieszkania Harre'go. Ale nie chcę wrócić do domu bo wiem że będzie w nim mój ojciec. Muszę jak najszybciej się od niego wyprowadzić. Muszę znaleźć jakąś pracę.
Po 10 minutach siedzenia w toalecie wróciłam do stolika. Już przyniesiono nam nasze zamówienie bo brunet spożywał swoją szarlotkę i popijał ją kawą.
-Jestem. - powiedziałam siadając do stolika.
-Ciesze się. Pij czekoladę bo ci zaraz wystygnie. - zaśmiał się.
Zaczęłam pić ciecz. Gdy nagle Harry zbliżył się do mnie i.......
Kochani dziękuje wam za aż 3 komentarze pod poprzednim rozdziałem :D Jesteście kochani ;***
Niestety ferie się już powoli kończą, ale trzeba żyć dalej i cieszyć się tym co najlepsze. A tak ogólnie to przypominam że dziś teledysk Midnight Memories !! Pobijamy rekord VEVO pamiętajcie ;)
Podoba wam się ten rozdział ?? Czytajcie i komentujcie ;)
~Haroldzik ;3
Harry ma być po mnie o 16:00 a jest już 14:20. Choleraaaa.....muszę iść się ubierać. Poszłam do łazienki i zaczęłam się szykować. Nalałam całą wannę gorącej wody. Ałaaaa.....boli mnie całe ciało. Nie mogę nigdzie się dotknąć...Prawie wszędzie mam siniaki.....Sama nie wiem czy mam iść na to spotkanie z brunetem. Nie ufam teraz żadnemu facetowi......Dobra najwyżej wezmę ze sobą gaz pieprzowy....
Kiedy wyszłam cała czysta z łazienki była już 15:30. Kurczeee.....owinęłam się ręcznikiem i ruszyłam w stronę szafy. Postawiłam na taki strój:
Ubrałam się, zrobiłam lekki makijaż i pokręciłam lekko włosy. Równo o 16:00 usłyszałam dzwonek do drzwi. Matkoo jaki on punktualny. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi.
-Hej. - uśmiechnęłam się w jego kierunku..
-Hej. Ślicznie wyglądasz. - powiedział.
-Dziękuje. - zarumieniłam się.
-Gotowa ? - zapytał.
-Tak, tylko jeszcze wezmę płaszcz. - odpowiedziałam sięgając po ubranie.
-Chodź. - chciał złapać mnie za rękę ale ja wycofałam się. Nie chce aby mnie dotykał.......nie ufam teraz nikomu.......
-Coś nie tak ?? - zapytał zmartwiony.
-Nie wszystko ok. Chodźmy. - wyminęłam go tym samym zamykając drzwi od mieszkania.
-To twój samochód ?? - zapytałam zdziwiona pokazując na czarnego Land Rovera.
-No tak. A czego się spodziewałaś ?? Poloneza ?? - zaśmiał się.
-Hahhahah spadaj. - uderzyłam go w ramię.
Otworzył mi drzwi od strony pasażera, a sam obiegł samochód i usiadł na miejscu kierowcy. Jechaliśmy w milczeniu. Po 20 minutach drogi zatrzymaliśmy się pod Starbucks. Chciałam już wysiąść z samochodu ale kiedy złapałam za klamkę drzwi były zamknięte. Okazało się że to Harry musi otworzyć drzwi od drugiej strony abym mogła wyjść. Wystraszyłam się. Boże dopiero teraz do mnie dotarło że byłam uwięziona z nim przez ponad 20 minut z nim w jednym samochodzie. Na samą myśl po moim ciele przeszedł dreszcz. Loczek musiał to zauważyć.
-Hej mała co się dzieje ?? - zapytał troskliwy.
-Nic. Chodźmy już na tą kawę. - odpowiedziałam zmieniając temat.
Harry otworzył mi drzwi od kawiarni i wpuścił mnie pierwszą. Prawdziwy dżentelmen z niego. Zajęliśmy stolik pod oknem. Zielonooki wskazał rękę do kelnera i tym samym on podszedł do nas.
-Co podać ?? - zapytał z kartką w ręku.
-Ja poproszę kawę rozpuszczalną z mlekiem i do tego szarlotkę. - powiedział odkładając kartę MENU.
-Dobrze a pani co sobie życzy ?? - zapytał spoglądając na mnie.
-Yyyy....gorącą czekoladę z piankami i bitą śmietaną i do tego kawałek sernika. Dziękuje. - powiedziałam zakładając nogę na nogę.
-Dobrze. Zaraz podamy zamówienie. - odpowiedział kelner odchodząc od naszego stolika.
-Ciesze się że zgodziłaś się na to spotkanie. - powiedział uśmiechając się tym samym ukazując słodkie dołeczki w policzkach.
-Nie ma sprawy. A co tam u ciebie ?? - zapytałam.
-Wszystko w porządku. Dziś przylatuje moja siostra Gemma. Była w Paryżu razem ze swoim chłopakiem. - odpowiedział patrząc mi w oczy.
-Oooo. Masz siostrę ?? Nie wiedziałam. - uśmiechnęłam się w jego stronę.
-Może chciałabyś ją poznać ?? - zapytał mówiąc całkiem poważnie.
-Pewnie. Było by mi bardzo miło. - odpowiedziałam i ujrzałam na twarzy chłopaka ulgę.
-Ciesze się. To prosto stąd pojedziemy do mnie dobrze ?? - zapytał zaniepokojony.
-Do.....dobrze. - powiedziałam jąkając się.
-T.I wszystko w porządku ?? - zapytał ujmując moją dłoń.
-Yyyy....tak. Wybacz muszę do toalety. - powiedziałam szybko wstając.
Ruszyłam od stolika wprost do wc. Kurczę sama nie wiem czy mam jechać do mieszkania Harre'go. Ale nie chcę wrócić do domu bo wiem że będzie w nim mój ojciec. Muszę jak najszybciej się od niego wyprowadzić. Muszę znaleźć jakąś pracę.
Po 10 minutach siedzenia w toalecie wróciłam do stolika. Już przyniesiono nam nasze zamówienie bo brunet spożywał swoją szarlotkę i popijał ją kawą.
-Jestem. - powiedziałam siadając do stolika.
-Ciesze się. Pij czekoladę bo ci zaraz wystygnie. - zaśmiał się.
Zaczęłam pić ciecz. Gdy nagle Harry zbliżył się do mnie i.......
Kochani dziękuje wam za aż 3 komentarze pod poprzednim rozdziałem :D Jesteście kochani ;***
Niestety ferie się już powoli kończą, ale trzeba żyć dalej i cieszyć się tym co najlepsze. A tak ogólnie to przypominam że dziś teledysk Midnight Memories !! Pobijamy rekord VEVO pamiętajcie ;)
Podoba wam się ten rozdział ?? Czytajcie i komentujcie ;)
~Haroldzik ;3
środa, 29 stycznia 2014
IMAGIN NIALL
**Oczami T.I**
Obudziłam się jak codziennie rano. Była godzina 8:00. Nie mogłam spać. Odwróciłam się na bok i ujrzałam jeszcze śpiącego Nialla. Jest taki piękny i słodki kiedy śpi. Mogłabym tak leżeć i patrzeć się na niego godzinami.
Po cichu wyskoczyłam spod kołdry i poszłam do łazienki. Po 20 minutach siedzenia w niej wyszłam ubrana w to:
Ruszyłam w stronę kuchni. Włączyłam radio, wstawiłam wodę na herbatę i zaczęłam robić jajecznicę....
**Oczami Nialla**
Obudziłem się ale T.I nie było przy mnie. Moją uwagę przykuły zapachy dochodzące z dołu. Wyskoczyłem z łóżka i pobiegłem w stronę kuchni. Ujrzałem w niej T.I. Nie usłyszała mnie. Tańczyła w rytm muzyki dobiegającej z radia. Mógłbym tak tu stać i się na nią patrzeć cały dzień. Robiła takie sexsowne ruchy pupą......Ahhh......W końcu przestałem stać bezczynnie i kiedy ona nakładała posiłek na talerze, podszedłem do niej od tyłu i ją przytuliłem. Wystraszyła się.
-Matko !!! Wiesz jak się wystraszyłam !! - krzyknęła na mnie odsuwając się.
-Skarbie to był tylko żart. Nie chciałem cię wystraszyć. - mówiłem spokojnie.
-Następnym razem daruj sobie takie głupie żarty. - zabrała mi talerz sprzed nosa.
-Ejj a ja ?? - zapytałem smutny.
-Czy ja powiedziałam że dla ciebie też robie śniadanie ?? - powiedziała odwracając się na pięcie, podążając w stronę salonu.
**Oczami T.I**
Z satysfakcją usiadłam na kanapie i włączyłam telewizję. Skończyłam jeść po jakiś 15 minutach. Nie słyszałam Nialla. Nie było go w kuchni. Już poszedł na próbę i się nie pożegnał ?? Zrobiłam się smutna...
-Skarbie musze lecieć do pracy. - usłyszałam głos ze schodów.
Uff...jeszcze nie wyszedł....
-Nadal jesteś na mnie złą za tego przytulasa ?? - zapytał kładąc mi dłonie na talię.
-Oczywiście że nie głuptasie. Ale więcej mnie tak nie strasz. - wtuliłam się w niego.
-Kotku muszę już lecieć do pracy. - powiedział smutny.
-Musisz ?? - zapytałam również smutna.
-To moja praca....Wrócę jak najszybciej. - dał mi całusa w policzek.
-No dobrze. - uśmiechnęłam się lekko.....
-Uważaj na siebie. - dodałam szybko zanim opuścił dom.
-Kocham cię. - uśmiechnął się w moim kierunku i wyszedł.
**5 godzin później**
Siedziałam w salonie i oglądałam telewizję. Akurat zaczynały się wiadomości. Nagle prezenter powiedział:
-Uwaga. Wiadomość z ostatniej chwili. Znany członek zespołu One Direction, Niall Horan zginął tragicznie w wypadku. Najprawdopodobniej został potrącony przez samochód. Jego rodzinie i przyjaciołom składamy kondolencję. - powiedział smutny.
Boże co ?!?!? Ale jak to ?!?!?! On nie mógł odejść !!!! Nie !!! To nie może być prawda !!! Dlaczego on ?!?!?!? Płakałam......łzy leciały mi niczym wodospad....
Pobiegłam do łazienki i wzięłam do ręki żyletkę. Znów poszłam do salonu z narzędziem w ręku. Wzięłam zdjęcie Niallera i usiadłam na podłodze.
-Razem na zawsze.......- powiedziałam i tym samym zrobiłam cięcie na nadgarstku.....Jedno, drugie, trzecie......i w pewnym momencie zobaczyłam ciemność......a później jasność w której mój ukochany wyciąga do mnie rękę i mówi: RAZEM NA ZAWSZE......
Koniec :) Podoba się ?? Taki smutny trochę...:( Czytajcie i komentujcie <3
~Haroldzik ;3
Obudziłam się jak codziennie rano. Była godzina 8:00. Nie mogłam spać. Odwróciłam się na bok i ujrzałam jeszcze śpiącego Nialla. Jest taki piękny i słodki kiedy śpi. Mogłabym tak leżeć i patrzeć się na niego godzinami.
Po cichu wyskoczyłam spod kołdry i poszłam do łazienki. Po 20 minutach siedzenia w niej wyszłam ubrana w to:
Ruszyłam w stronę kuchni. Włączyłam radio, wstawiłam wodę na herbatę i zaczęłam robić jajecznicę....
**Oczami Nialla**
Obudziłem się ale T.I nie było przy mnie. Moją uwagę przykuły zapachy dochodzące z dołu. Wyskoczyłem z łóżka i pobiegłem w stronę kuchni. Ujrzałem w niej T.I. Nie usłyszała mnie. Tańczyła w rytm muzyki dobiegającej z radia. Mógłbym tak tu stać i się na nią patrzeć cały dzień. Robiła takie sexsowne ruchy pupą......Ahhh......W końcu przestałem stać bezczynnie i kiedy ona nakładała posiłek na talerze, podszedłem do niej od tyłu i ją przytuliłem. Wystraszyła się.
-Matko !!! Wiesz jak się wystraszyłam !! - krzyknęła na mnie odsuwając się.
-Skarbie to był tylko żart. Nie chciałem cię wystraszyć. - mówiłem spokojnie.
-Następnym razem daruj sobie takie głupie żarty. - zabrała mi talerz sprzed nosa.
-Ejj a ja ?? - zapytałem smutny.
-Czy ja powiedziałam że dla ciebie też robie śniadanie ?? - powiedziała odwracając się na pięcie, podążając w stronę salonu.
**Oczami T.I**
Z satysfakcją usiadłam na kanapie i włączyłam telewizję. Skończyłam jeść po jakiś 15 minutach. Nie słyszałam Nialla. Nie było go w kuchni. Już poszedł na próbę i się nie pożegnał ?? Zrobiłam się smutna...
-Skarbie musze lecieć do pracy. - usłyszałam głos ze schodów.
Uff...jeszcze nie wyszedł....
-Nadal jesteś na mnie złą za tego przytulasa ?? - zapytał kładąc mi dłonie na talię.
-Oczywiście że nie głuptasie. Ale więcej mnie tak nie strasz. - wtuliłam się w niego.
-Kotku muszę już lecieć do pracy. - powiedział smutny.
-Musisz ?? - zapytałam również smutna.
-To moja praca....Wrócę jak najszybciej. - dał mi całusa w policzek.
-No dobrze. - uśmiechnęłam się lekko.....
-Uważaj na siebie. - dodałam szybko zanim opuścił dom.
-Kocham cię. - uśmiechnął się w moim kierunku i wyszedł.
**5 godzin później**
Siedziałam w salonie i oglądałam telewizję. Akurat zaczynały się wiadomości. Nagle prezenter powiedział:
-Uwaga. Wiadomość z ostatniej chwili. Znany członek zespołu One Direction, Niall Horan zginął tragicznie w wypadku. Najprawdopodobniej został potrącony przez samochód. Jego rodzinie i przyjaciołom składamy kondolencję. - powiedział smutny.
Boże co ?!?!? Ale jak to ?!?!?! On nie mógł odejść !!!! Nie !!! To nie może być prawda !!! Dlaczego on ?!?!?!? Płakałam......łzy leciały mi niczym wodospad....
Pobiegłam do łazienki i wzięłam do ręki żyletkę. Znów poszłam do salonu z narzędziem w ręku. Wzięłam zdjęcie Niallera i usiadłam na podłodze.
-Razem na zawsze.......- powiedziałam i tym samym zrobiłam cięcie na nadgarstku.....Jedno, drugie, trzecie......i w pewnym momencie zobaczyłam ciemność......a później jasność w której mój ukochany wyciąga do mnie rękę i mówi: RAZEM NA ZAWSZE......
Koniec :) Podoba się ?? Taki smutny trochę...:( Czytajcie i komentujcie <3
~Haroldzik ;3
wtorek, 28 stycznia 2014
ROZDZIAŁ 3
**Oczami T.I**
To co zobaczyłam zaskoczyło mnie......W przedpokoju zobaczyłam pełno pustych butelek i puszek po alkoholu. Widocznie mama musiała się już wynieść bo, kiedy tu mieszkała nigdy jeszcze nie było takiego syfu. Powiesiłam bluze na wieszaku, zdjęłam buty i przemieściłam się do salonu. Zobaczyłam tam mojego ojca siedzącego na kanapie. Kiedy usłyszał że stoje tuż za nim odwrócił głowę, popatrzył na mnie gniewnym wzrokiem i wstał. Zaczął zbliżać się w moją stronę. Ja cofałam się, aby tylko znaleźć się najdalej od niego. Ale kiedy chciałam dać jeszcze jeden krok w tył, na skórze pleców poczułam zimną taflę ściany. Nie miałam gdzie uciec....Dobierał się do mnie....Ja krzyczałam...płakałam....Nie miałam co zrobić....On zgwałcił mnie.....Mój własny ojciec sprawił że poczułam się jak tania dziwka......
Po wszystkim co mi zrobił zabrał kurtkę i piwo w rękę i opuścił mieszkanie...
Moje ciało było całe obolałe....na podłodze było pełno krwi....tak był to mój pierwszy raz i też dlatego że ten......uderzył mnie......
Wstałam z podłogi i ruszyłam w stronę łazienki. Postanowiłam się wykąpać.....
**Oczami Harre'go**
Hmm....ciekawe co tam u T.I......może powinienem do niej napisać ?? Zadzwonić ?? Niee......pewnie już śpi, bo w końcu jest 1 w nocy. Zadzwonie do niej rano, a teraz najwyższy czas się położyć.....
**Następnego dnia**
Wstałam około 10:00. Nie chciało mi się za bardzo spać po tym co się wczoraj wydarzyło. Na samą myśl o wczorajszym wieczorze, zbierają mi się łzy w oczach i mam mdłości.....
Dziś niedziela...ciekawe co będę robić...Z jednej strony chce zostać w domu, ale z drugiej nie bo jest w nim mój ojciec....
Postanowiłam że sprawdzę czy jest w domu. Otworzyłam drzwi od swojego pokoju i powoli zeszłam na dół. W salonie go nie było, w kuchni tak samo....przejrzałam cały dom i nigdzie go nie ma. Uff.....czas na jakieś śniadanie. Ruszyłam w stronę kuchni. Z szafki nad zlewozmywakiem wyjęłam patelnie i zaczęłam robić sobie naleśniki. Po skończonym śniadaniu postanowiłam ubrać się w coś lepszego niż moja piżama, więc wróciłam do mojego pokoju i wyjęłam z szafy kilka ubrań i poszłam do łazienki. Kiedy z niej wyszłam mój strój wyglądał tak:
Przejrzałaś się w lustrze i powiedziałaś sama do siebie:
-No no no, T.I nie wyglądasz najgorzej. - zaśmiałaś się.
Postanowiłaś obejrzeć coś w telewizji, więc zbiegłaś po schodach wprost do salonu. Rzuciłaś się na kanapę i zaczęłaś oglądać film jaki leciał na jakimś kanale. Był o miłości a jego tytuł brzmiał.....PS Kocham Cię...
**Oczami Harre'go**
Muszę się z nią dzisiaj skontaktować i zaprosić ją na jakąś kawę. Może teraz do niej zadzwonie ?? Tak to dobry pomysł. Wybrałem numer i nacisnąłem zieloną słuchawkę...
-Tak słucham ?? - usłyszałem jej piękny głos w słuchawce.
-Yyyy....cześć. Z tej strony Harry. - powiedziałem lekko poddenerwowany.
-Oooo heeej. Co tam ?? - zapytała zaskoczona.
-Masz dziś czas żeby wyskoczyć na kawę ?? - zapytałem z nutką nadziei.
-Jaaasne. Gdzie i o której ?? - powiedziała zadowolona.
-Przyjade po ciebie o 16:00 - odpowiedziałem stanowczo.
-Okej. Czekam - rozłączyła się.......
I jak podoba wam się nowy rozdział ?? Czytacie ?? Komentujcie ;)
~Haroldzik ;3
To co zobaczyłam zaskoczyło mnie......W przedpokoju zobaczyłam pełno pustych butelek i puszek po alkoholu. Widocznie mama musiała się już wynieść bo, kiedy tu mieszkała nigdy jeszcze nie było takiego syfu. Powiesiłam bluze na wieszaku, zdjęłam buty i przemieściłam się do salonu. Zobaczyłam tam mojego ojca siedzącego na kanapie. Kiedy usłyszał że stoje tuż za nim odwrócił głowę, popatrzył na mnie gniewnym wzrokiem i wstał. Zaczął zbliżać się w moją stronę. Ja cofałam się, aby tylko znaleźć się najdalej od niego. Ale kiedy chciałam dać jeszcze jeden krok w tył, na skórze pleców poczułam zimną taflę ściany. Nie miałam gdzie uciec....Dobierał się do mnie....Ja krzyczałam...płakałam....Nie miałam co zrobić....On zgwałcił mnie.....Mój własny ojciec sprawił że poczułam się jak tania dziwka......
Po wszystkim co mi zrobił zabrał kurtkę i piwo w rękę i opuścił mieszkanie...
Moje ciało było całe obolałe....na podłodze było pełno krwi....tak był to mój pierwszy raz i też dlatego że ten......uderzył mnie......
Wstałam z podłogi i ruszyłam w stronę łazienki. Postanowiłam się wykąpać.....
**Oczami Harre'go**
Hmm....ciekawe co tam u T.I......może powinienem do niej napisać ?? Zadzwonić ?? Niee......pewnie już śpi, bo w końcu jest 1 w nocy. Zadzwonie do niej rano, a teraz najwyższy czas się położyć.....
**Następnego dnia**
Wstałam około 10:00. Nie chciało mi się za bardzo spać po tym co się wczoraj wydarzyło. Na samą myśl o wczorajszym wieczorze, zbierają mi się łzy w oczach i mam mdłości.....
Dziś niedziela...ciekawe co będę robić...Z jednej strony chce zostać w domu, ale z drugiej nie bo jest w nim mój ojciec....
Postanowiłam że sprawdzę czy jest w domu. Otworzyłam drzwi od swojego pokoju i powoli zeszłam na dół. W salonie go nie było, w kuchni tak samo....przejrzałam cały dom i nigdzie go nie ma. Uff.....czas na jakieś śniadanie. Ruszyłam w stronę kuchni. Z szafki nad zlewozmywakiem wyjęłam patelnie i zaczęłam robić sobie naleśniki. Po skończonym śniadaniu postanowiłam ubrać się w coś lepszego niż moja piżama, więc wróciłam do mojego pokoju i wyjęłam z szafy kilka ubrań i poszłam do łazienki. Kiedy z niej wyszłam mój strój wyglądał tak:
Przejrzałaś się w lustrze i powiedziałaś sama do siebie:
-No no no, T.I nie wyglądasz najgorzej. - zaśmiałaś się.
Postanowiłaś obejrzeć coś w telewizji, więc zbiegłaś po schodach wprost do salonu. Rzuciłaś się na kanapę i zaczęłaś oglądać film jaki leciał na jakimś kanale. Był o miłości a jego tytuł brzmiał.....PS Kocham Cię...
**Oczami Harre'go**
Muszę się z nią dzisiaj skontaktować i zaprosić ją na jakąś kawę. Może teraz do niej zadzwonie ?? Tak to dobry pomysł. Wybrałem numer i nacisnąłem zieloną słuchawkę...
-Tak słucham ?? - usłyszałem jej piękny głos w słuchawce.
-Yyyy....cześć. Z tej strony Harry. - powiedziałem lekko poddenerwowany.
-Oooo heeej. Co tam ?? - zapytała zaskoczona.
-Masz dziś czas żeby wyskoczyć na kawę ?? - zapytałem z nutką nadziei.
-Jaaasne. Gdzie i o której ?? - powiedziała zadowolona.
-Przyjade po ciebie o 16:00 - odpowiedziałem stanowczo.
-Okej. Czekam - rozłączyła się.......
I jak podoba wam się nowy rozdział ?? Czytacie ?? Komentujcie ;)
~Haroldzik ;3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)










