Obudziłam się rano, ale Harr'ego już nie było obok mnie. Wstałam z łóżka i ruszyłam do łazienki. Po zakończeniu porannej toalety ruszyłam w stronę kuchni. Zbliżając się do niej poczułam zapach spalenizny.
-Cholera !! - krzyknął loczek kiedy ja weszłam do kuchni.
-Dzień dobry. - zaśmiałam się.
-Ooo heeej T.I.....jak ci się spało ?? - zapytał rumieniąc się.
-Dobrze. Co tak brzydko pachnie ?? - zaśmiałam sie.
-Próbowałem zrobić naleśniki i nie wyszły. - uśmiechnął się.
-Pomóc ci ?? - zapytałam.
-No ok. - posunął mi się.
**Po skończonym śniadaniu**
-Smakowało ?? - zapytałam.
-Było pyszne. - uśmiechnął się słodko.
Odstawiłam talerz na blat kuchenny.
-Ja się będę zbierać. - powiedziałam.
-T.I nie pamiętasz o czym wczoraj rozmawialiśmy ?? Przeprowadzasz się do mnie. - powiedział podchodząc do mnie.
-Harry....ale....my się wogóle nie znamy...-spuściłam wzrok w dłonie.
-To sie poznamy. Sądzisz że zrobiłbym ci krzywdę ?? - zapytał ze smutkiem w oczach.
Nie odpowiedziałam nic.
-Dam ci jakąś bluzę i dresy. - powiedział opuszczając kuchnie.
**W drodze do mojego domu**
-Harry....??
-Tak?? - był skupiony na drodze.
-A co będzie jeśli w domu bedzie mój tata ?? - zapytałam cicho.
-Wejde z tobą. Nie bój się. - zatrzymaliśmy się pod domem.
Wyszliśmy z samochodu a Hazz podszedł do mnie i złapał mnie za rękę.
-Nie bój się. Wszystko będzie dobrze. - popatrzył mi w oczy.
Weszliśmy do środka i zastaliśmy kompletny burdel. Wszędzie porozrzucane butelki i puszki. Ruszyliśmy do salonu i zastaliśmy tam jego.......od razu złapałam mocniej dłoń zielonookiego.
-A ty co tu robisz ?? Jeszcze ci mało dziwko ?!?!? - mój tata wstał z kanapy i ruszył w naszą stronę.
Schowałam sie za plecami Hazzy a to co on wtedy zrobił zaskoczyło mnie.......
Przepraszam że tak długo mnie nie było ale wiecie......nauka :((
Podoba się ?? :D
~Haroldzik ;3
poniedziałek, 24 lutego 2014
piątek, 7 lutego 2014
WAŻNE !!!
Nowe rozdziały będą pojawiać się co tydzień, ponieważ mam sporo nauki i nie będę miała za dużo czasu żeby wstawiać częściej posty...
Pozdrawiam ;*
~Haroldzik ;3
Pozdrawiam ;*
~Haroldzik ;3
ROZDZIAŁ 6
Już miałam mu powiedzieć kiedy usłyszeliśmy jak jego mama woła z dołu..
-Dzieci chodźcie na kolacje !! - krzyknęła.
-Już idziemy !! - odpowiedział tak samo głośno Harry.
-Pogadamy później. - rzucił mi gniewne spojrzenie...
-Mhmm....- powiedziałam cicho.
**Po kolacji**
-Dziękuje było pyszne. - uśmiechnęłam się ciepło do kobiety i ruszyłam w stronę kuchni aby odstawić talerz. Brunet poszedł w moje ślady.
-Powiesz mi o co chodzi ?? - zapytał stawiając talerz na blacie kuchennym.
-Musimy teraz o tym rozmawiać ?? - zapytałam i na szczęście do kuchni weszła Gemma.
-O czym tak szepczecie ?? - zapytała chichocząc.
-O niczym - odpowiedział Hazz wytykając jej język.
**2 godziny później**
-Ja już muszę się zbierać. - powiedziałam wstając z kanapy.
-T.I zostań. Wszyscy wypili trochę wina i nie ma kto cię odwieźć. Na górze jest jeden wolny pokój. Przenocujesz a Harry rano odwiezie cię do domu. - powiedział spokojnie tata loczka.
-Sama nie wiem. - zrobiła skrzywioną minę.
-Zgódź się. - nalegał zielonooki.
-No dobrze, ale jutro z samego rana mnie odwieziesz. - powiedziałam krzyżując ręce na piersiach.
-Oczywiście panno T.N - zrobił ukłon w moim kierunku.
-My z mamą idziemy się już położyć. - powiedział zmęczony.
-My z Gemmą też się już zbieramy. - powiedział Josh łapiąc Gemme w pasie.
-Okej. To dobranoc wszystkim. - powiedział brunet gdy wszyscy zbliżali się już na piętro.
W salonie zostaliśmy tylko ja i on.
-T.I. - powiedział a z jego twarzy nie mogłam wyczytać żadnych emocji.
-Tak ? - zapytałam patrząc w jego oczy.
-Powiesz mi o co chodzi ?? - zapytał troskliwie.
-Harry......- nie mogę wydusić ani słowa.
Patrzy na mnie i czeka aż się odezwę.
-Ja......mnie.....mój.....-jąkałam się.
-Spokojnie. - podszedł bliżej mnie.
-Harry......mój własny ojciec sprawił że......że poczułam się jak dziwka....on....on mnie zgwałcił. - powiedziałam a z moich oczu poleciał potok łez. Poczułam taką ulgę że mogłam to komuś powiedzieć. Usiadłam na kanapę i zaczęłam szlochać.
-Boże co ?? Ale jak to ?? Twój ojciec.........nic ci nie jest ?? - zapytał i usiadł obok mnie.
Nic nie odpowiedziałam....zaczęłam płakać jeszcze bardziej...
-T.I proszę nie płacz. - powiedział przytulając mnie do siebie. Na początku próbowałam wyrwać się z uścisku ale potem go odwzajemniłam....w jego ramionach czułam się taka bezpieczna....
-Ale jak mam nie płakać ?!? Moja matka się wyprowadziła bo związała się z jakimś innym facetem a mój własny ojciec mnie zgwałcił !!! - powiedziałam zdenerwowana, a z moich oczu poleciało jeszcze więcej łez.
-Przepraszam. Nie wrócisz już do niego. Przeprowadzisz się do mnie. Mieszkam tu sam. Wybierzesz sobie pokój jaki będziesz chciała. Nie chce aby on znów zrobił ci krzywdę. - powiedział znów przytulając mnie do siebie.
-Harry....ale....- przerwał mi.
-Nie ma żadnego ale. Jutro pojedziemy po twoje rzeczy. - powiedział a jego uścisk stał się mocniejszy.
-Dziękuje. - powiedziałam patrząc mu w oczy.
-Chodź. Pokaże ci gdzie jest łazienka. - powiedział prowadząc mnie na górę.
Zielonooki dał mi do spania jakąś swoją koszulkę i dresy. Wykąpałam się i poszłam do pokoju na piętrze. Harry chyba już się położył. Nie mogę zasnąć. Wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę jego sypialni. Drzwi były uchylone.
-Śpisz ?? - zapytałam cicho wchodząc do pokoju.
-Nie. Coś się stało ?? - zapytał zmartwiony.
-Nie mogę zasnąć.....i......mogłabym spać z tobą ?? - zapytałam a na moje policzki wkradł się rumieniec.
-Jasne wskakuj. - odsunął mi kołdrę a ja wskoczyłam do łóżka.
Harry objął mnie i przytulił mocno do siebie. W jego objęciach było mi tak ciepło i miło.....zasnęłam...
I jak ?? Podoba się ?? Czytajcie i komentujcie :D
Nutka na dziś ;3
http://www.youtube.com/watch?v=W1tzURKYFNs
~Haroldzik ;3
-Dzieci chodźcie na kolacje !! - krzyknęła.
-Już idziemy !! - odpowiedział tak samo głośno Harry.
-Pogadamy później. - rzucił mi gniewne spojrzenie...
-Mhmm....- powiedziałam cicho.
**Po kolacji**
-Dziękuje było pyszne. - uśmiechnęłam się ciepło do kobiety i ruszyłam w stronę kuchni aby odstawić talerz. Brunet poszedł w moje ślady.
-Powiesz mi o co chodzi ?? - zapytał stawiając talerz na blacie kuchennym.
-Musimy teraz o tym rozmawiać ?? - zapytałam i na szczęście do kuchni weszła Gemma.
-O czym tak szepczecie ?? - zapytała chichocząc.
-O niczym - odpowiedział Hazz wytykając jej język.
**2 godziny później**
-Ja już muszę się zbierać. - powiedziałam wstając z kanapy.
-T.I zostań. Wszyscy wypili trochę wina i nie ma kto cię odwieźć. Na górze jest jeden wolny pokój. Przenocujesz a Harry rano odwiezie cię do domu. - powiedział spokojnie tata loczka.
-Sama nie wiem. - zrobiła skrzywioną minę.
-Zgódź się. - nalegał zielonooki.
-No dobrze, ale jutro z samego rana mnie odwieziesz. - powiedziałam krzyżując ręce na piersiach.
-Oczywiście panno T.N - zrobił ukłon w moim kierunku.
-My z mamą idziemy się już położyć. - powiedział zmęczony.
-My z Gemmą też się już zbieramy. - powiedział Josh łapiąc Gemme w pasie.
-Okej. To dobranoc wszystkim. - powiedział brunet gdy wszyscy zbliżali się już na piętro.
W salonie zostaliśmy tylko ja i on.
-T.I. - powiedział a z jego twarzy nie mogłam wyczytać żadnych emocji.
-Tak ? - zapytałam patrząc w jego oczy.
-Powiesz mi o co chodzi ?? - zapytał troskliwie.
-Harry......- nie mogę wydusić ani słowa.
Patrzy na mnie i czeka aż się odezwę.
-Ja......mnie.....mój.....-jąkałam się.
-Spokojnie. - podszedł bliżej mnie.
-Harry......mój własny ojciec sprawił że......że poczułam się jak dziwka....on....on mnie zgwałcił. - powiedziałam a z moich oczu poleciał potok łez. Poczułam taką ulgę że mogłam to komuś powiedzieć. Usiadłam na kanapę i zaczęłam szlochać.
-Boże co ?? Ale jak to ?? Twój ojciec.........nic ci nie jest ?? - zapytał i usiadł obok mnie.
Nic nie odpowiedziałam....zaczęłam płakać jeszcze bardziej...
-T.I proszę nie płacz. - powiedział przytulając mnie do siebie. Na początku próbowałam wyrwać się z uścisku ale potem go odwzajemniłam....w jego ramionach czułam się taka bezpieczna....
-Ale jak mam nie płakać ?!? Moja matka się wyprowadziła bo związała się z jakimś innym facetem a mój własny ojciec mnie zgwałcił !!! - powiedziałam zdenerwowana, a z moich oczu poleciało jeszcze więcej łez.
-Przepraszam. Nie wrócisz już do niego. Przeprowadzisz się do mnie. Mieszkam tu sam. Wybierzesz sobie pokój jaki będziesz chciała. Nie chce aby on znów zrobił ci krzywdę. - powiedział znów przytulając mnie do siebie.
-Harry....ale....- przerwał mi.
-Nie ma żadnego ale. Jutro pojedziemy po twoje rzeczy. - powiedział a jego uścisk stał się mocniejszy.
-Dziękuje. - powiedziałam patrząc mu w oczy.
-Chodź. Pokaże ci gdzie jest łazienka. - powiedział prowadząc mnie na górę.
Zielonooki dał mi do spania jakąś swoją koszulkę i dresy. Wykąpałam się i poszłam do pokoju na piętrze. Harry chyba już się położył. Nie mogę zasnąć. Wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę jego sypialni. Drzwi były uchylone.
-Śpisz ?? - zapytałam cicho wchodząc do pokoju.
-Nie. Coś się stało ?? - zapytał zmartwiony.
-Nie mogę zasnąć.....i......mogłabym spać z tobą ?? - zapytałam a na moje policzki wkradł się rumieniec.
-Jasne wskakuj. - odsunął mi kołdrę a ja wskoczyłam do łóżka.
Harry objął mnie i przytulił mocno do siebie. W jego objęciach było mi tak ciepło i miło.....zasnęłam...
I jak ?? Podoba się ?? Czytajcie i komentujcie :D
Nutka na dziś ;3
http://www.youtube.com/watch?v=W1tzURKYFNs
~Haroldzik ;3
czwartek, 6 lutego 2014
UWAGA
Niestety główna autorka(Wera) ma tak jakby szlaban więc , rozdziały o Harry'm mogą się później pojawić.
Przepraszamy
Przepraszamy
poniedziałek, 3 lutego 2014
Imagine z Harry'm
Nareszcie !!!! Nadal nie
mogę w to uwierzyć !!!! Mój chłopak ( a właściwie to narzeczony ) wraca z
cztero miesięcznej trasy koncertowej. Tak strasznie tęskniłam. Ok. jest 13:00 a
on na lotnisku w Londynie będzie o 17:30 . Obiecałam mu że przyjadę się z nim
przywitać. W co by się ubrać hmmm….ok to może być. Jeszcze tylko makijaż i będę
mogła wychodzić. Yghhh znowu nie wiem gdzie zostawiłam swoje buty…..gdyby Harry
był pewnie by mi pomógł szukać ahhhh….no trudno musze poszukać sama.= 17:10 =
Na pewno się spóźnię. Yghhh….. nigdy nie mogę być na czas. Jeszcze te korki.
= 17:28 =
Na szczęście już jestem. Aaaaa widzę go. Albo mi się zdaje albo on jest smutny. Coś się stało ? Nie wiem.
- Hej kochanie tak strasznie tęskniłam…-chciałam go pocałować ale on odwrócił głowę.- Coś nie tak ???
- Cześć. Musimy porozmawiać.
- Ok. Mów.- Był zestresowany. Jeszcze go nigdy takiego nie widziałam.
-Ale nie tutaj. To poważna sprawa.
- Dobrze to chodź do samochodu. Pojedziemy do domu i…
-Nie chce jechać do twojego domu. Pojedziemy do kawiarni- Przerwał mi. Kurdeee zaczyna być dziwnie…
-Twojego ? Przecież razem tam mieszkamy.
-No właśnie chce o tym porozmawiać
-Mam się bać ?- Zapytałam ale nic nie odpowiedzi.
-Mam się bać ?- Zapytałam ale nic nie odpowiedzi.
Kiedy szliśmy do samochodu Zayn wysłał mi współczujące
spojrzenie. Dziwnie się jakoś wszyscy zachowują albo to ze mną jest coś nie
tak. Sama już nie wiem…..
= Kawiarnia =
-O czym chciałeś porozmawiać ?
-O nas- Co ?!
- A coś jest z nami nie tak ? Przecież jesteśmy zaręczeni mieszkamy razem kochamy się..- Znowu mi przerwał
= Kawiarnia =
-O czym chciałeś porozmawiać ?
-O nas- Co ?!
- A coś jest z nami nie tak ? Przecież jesteśmy zaręczeni mieszkamy razem kochamy się..- Znowu mi przerwał
- No właśnie ty mnie może jeszcze kochasz ale….ale ja już
ciebie nie- Ałć
-Co ??????? O czym ty mówisz?????
-Poznałem kogoś i zakochałem się ale tak naprawdę…
-Czekaj…czyli we mnie nie byłeś zakochany naprawdę ?A jak ?
-Myślałem że tak było ale się pomyliłem……nic dla mnie nie znaczysz [T.I]…-Jak on mógł ?
-Harry byliśmy razem 3 lata i tak po prostu chcesz to skończyć ???
- Tak
-Harry…
-Nie mamy już o czym gadać. Cześć.-Poszedł. Zostawił mnie samą. Nie wierzę…..przecież byliśmy tacy szczęśliwi….ja byłam szczęśliwa on może nie…
= W naszym…moim domu =
Płaczę już chyba kilka godzin……tak go kochałam….był dla mnie wszystkim….-z moich przemyśleń wyrwał mnie sygnał połączenia . To Zayn.
-Co ??????? O czym ty mówisz?????
-Poznałem kogoś i zakochałem się ale tak naprawdę…
-Czekaj…czyli we mnie nie byłeś zakochany naprawdę ?A jak ?
-Myślałem że tak było ale się pomyliłem……nic dla mnie nie znaczysz [T.I]…-Jak on mógł ?
-Harry byliśmy razem 3 lata i tak po prostu chcesz to skończyć ???
- Tak
-Harry…
-Nie mamy już o czym gadać. Cześć.-Poszedł. Zostawił mnie samą. Nie wierzę…..przecież byliśmy tacy szczęśliwi….ja byłam szczęśliwa on może nie…
= W naszym…moim domu =
Płaczę już chyba kilka godzin……tak go kochałam….był dla mnie wszystkim….-z moich przemyśleń wyrwał mnie sygnał połączenia . To Zayn.
-Hej. Jak się trzymasz ?
-Cześć. A jak myślisz ?- odpowiedziałam oschle
- Wiem co się stało. Przykro mi….ale znajdziesz sobie kogoś
kto będzie na ciebie zasługiwać…
-Ale ja nie chce nikogo innego….chcę Harry’ego….- No nie znowu zaczynam płakać
-Nie możesz tak myśleć. Musisz żyć dalej. Harry to idiota. Niedługo zrozumie że zrobił źle i wtedy będzie błagał cię na kolanach żebyś mu wybaczyła…
-Ale ja nie chce nikogo innego….chcę Harry’ego….- No nie znowu zaczynam płakać
-Nie możesz tak myśleć. Musisz żyć dalej. Harry to idiota. Niedługo zrozumie że zrobił źle i wtedy będzie błagał cię na kolanach żebyś mu wybaczyła…
- Nie wiem czy będę mogła mu wybaczyć.
-[T.I]….- Nie mogę go już słuchać
- Zayn nie mogę teraz z tobą gadać. Nie dzwoń więcej do mnie. Pa.
-[T.I]….- Nie mogę go już słuchać
- Zayn nie mogę teraz z tobą gadać. Nie dzwoń więcej do mnie. Pa.
-Czekaj…- rozłączyłam się. Na szczęście. Nie potrzebuje od
nikogo litości i współczucia.
Sama dam sobie radę….chyba…no cóż czas pokaże
= 2 miesiące później =
Dzwoni i pisze do mnie od tygodnia. Ciągle przeprasza i mówi jakim jest idiotą. Ja nie chcę mieć z nim nic wspólnego…ja o nim zapomniałam to on o mnie też będzie mógł.
Dzwoni i pisze do mnie od tygodnia. Ciągle przeprasza i mówi jakim jest idiotą. Ja nie chcę mieć z nim nic wspólnego…ja o nim zapomniałam to on o mnie też będzie mógł.
Ktoś puka. Yghhh nie potrzebuje tu nikogo. Otwieram drzwi i kogo widzę ? Jego. Harry Edward Styles we własnej osobie. Ciekawe czego chce…..
-[T.I] przepraszam. Byłem idiotą. Nie kochałem, nie kocham i
nie pokocham nikogo tak mocno jak ciebie. Nie wiem czemu wtedy cię
zostawiłem…..wybacz mi-Zaczyna płakać. Żałuje tego ? On ? Nie na pewno mi się
zdaje.
- I co ? Myślisz że jak do mnie przyjdziesz i zaczniesz
przepraszać to ja o wszystkim zapomnę i rzucę ci się w ramiona ?
-Ta…taką miałem nadzieje….nie kochasz mnie już ? – Pewnie że
kocham
-Jeśli nawet to co ?
-To powinniśmy do siebie wrócić….
-Zraniłeś mnie…Nie wiem czy ci potrafię wybaczyć Harr..- W
tym momencie wpił się w moje usta tak jakby to robił pierwszy i ostatni raz
-A teraz ?- Tym razem
to ja go pocałowałam- To znaczy tak ?- Zapytał z nadzieją w głosie
-Oczywiście…tak bardzo za tobą tęskniłam
-Ja za tobą bardziej kochanie.
niedziela, 2 lutego 2014
ROZDZIAŁ 5
Zaczęłam pic ciecz. Gdy nagle Harry zbliżył się do mnie i swoją dłonią dotknął moich ust. Wzdrygłam się.
-Wybacz. Miałaś trochę bitej śmietany w kąciku. - powiedział szybko speszony.
Zarumieniłam się. Posiedzieliśmy w kawiarni jeszcze jakieś dwadzieścia minut, a potem pojechalismy tak jak to było ustalone do domu Hazzy.
-Jesteśmy na miejscu. - powiedział miękko kiedy podjechaliśmy pod jego dom.
-Ładny. - powiedziałam wychodząc z samochodu.
-Podoba ci się ?? - kiwnęłam głową na znak że bardzo.
-Choć. Obejrzysz go w środku. - chciał złapać mnie za rękę ale ja zabrałam dłoń.
-Hej, co sie dzieje ?? - zapytał zmartwiony.
Kurdee nie wiem czy mam mu mówić dlaczego tak się zachowuje. W końcu krótko go znam.....
-Harry.....ja.....mnie - nie dokończyłam bo z domu wybiegła jakaś dziewczyna.
-Harry !!! Jesteś już. - wpadła mu w ramiona a ja poczułam dziwne ukłucie w sercu.....T.I czyżby zazdrość ??
-Ooo hej Gemma. T.I to moja siostra, Gemma to moja yyy......koleżanka T.I . - powiedział lekko zmieszany.
-Miło mi. - wyciągnęłam do niej dłoń, a Gemma odwzajemniła uścisk.
-Okej chodźmy do domu bo Josh już czeka. - powiedziała wracając do domu.
-Kto do Josh ?? - zapytałam po cichu loczka.
-Jej chłopak. - powiedział otwierając przede mną drzwi od mieszkania.
-Aaa okej. - weszłam do środka.
-Hej wszystkim. - powiedział odwieszając płaszcz i zdejmując buty.
Poszłam w jego ślady. Zdjęłam swoje półbuty i odwiesiłam płaszcz. Harry czekał na mnie w korytarzu i przyglądał się moim poczynaniom. Kiedy zobaczył że już skończyłam moje działania odezwał się do mnie:
-Choć przedstawię cię mojej rodzince. - zaśmiał sie.
Ruszyłam za nim w stronę salonu gdzie znajdowali się wszyscy.
-Cześć wszystkim. - powiedział wesoło.
-Dzień dobry. - przywitałam się grzecznie.
-Aaa a któż to ?? Harry może przedstawisz nam swojego gościa ?? - zapytała starsza kobieta.
-Jasne. To jest T.I moja koleżanka. - powiedział zwracając się do wszystkich.
-Miło nam cię poznać T.I - odezwał się tym razem jego ojciec.
Z tego co zapamiętałam to jego matka ma na imię Anne, tata Robin, siostra Gemma i chłopak siostry Josh.
-Mi również jest miło, proszę pana. - odpowiedziałam kulturalnie.
-Oprowadzę T.I po domu. - powiedział krzycząc i wchodząc ze mną na piętro.
-Dobrze ale nie za długo bo zaraz podaję kolację. - powiedziała mama zielonookiego.
Ruszyliśmy na górę. Pokazał mi łazienkę, pokój Gemmy i swoją sypialnię.
Kiedy siedzieliśmy u niego w pokoju zaczął rozmowę:
-Dlaczego tak boisz się kogoś dotyku ?? Ktoś zrobił ci krzywdę ?? - zapytał z troską.
-Harry.........
Już miałam mu odpowiedzieć kiedy........
Dziękuje za 4 komentarze pod ostatnim rozdziałem :D Jest mi strasznie miło ;)
I jak podoba się wam nowy rozdział ??
A tutaj linka do Midnight Memories *.*
~Haroldzik ;3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)