1. Niall: Harry co robiłeś z T.I w nocy ??
Harry:
piątek, 23 maja 2014
IMAGIN ZAYN
* - Debilu co ty robisz ??? - Zaśmiałam się gdy mulat przyciągnął mnie do barierek, przytulając od tyłu.
- Pięknie nie ??? - Szeptał mi we włosy.
- Yhym ... - Mruknęłam podziwiając piękny krajobraz Paryża.
- Chce coś zrobić ..
- Co ?? - Staną obok mnie. Stanowczo chrząkną. - Zayn ??? - Zacisną bardziej dłonie na poręczy. - Zayn ???
- KOCHAM CIĘ (T.I ) !!! KOCHAM CIĘ NAD ŻYCIE !!!! - Krzyczał w niebo głosy. Uśmiechnęłam się czując napływające łzy do oczu. Podszedł do mnie.
- Chce, żebyś zawsze o tym pamiętała. - Kiwnęłam głową. Odeszłam parę kroków od niego, opierając dłonie na barierkach.
- KOCHAM CIĘ .... KOCHAM CIĘ ZAYN !!! JESTEŚ DLA MNIE WSZYSTKIM !!! TO DLA CIEBIE ŻYJE !!! - Krzyknęłam z całych sił. Malik podszedł do mnie ponownie, Oboje zaczęliśmy się śmiać.
- Jesteś nienormalna!
- I kto to mówi ... - Na chwilę nastąpiła cisza, patrzyliśmy sobie głęboko w oczy, aż w końcu nasze usta tworzyły jedność. *
Popatrzyłam na kolejną fotografię ... Wprowadźka do nowego mieszkania. Zaśmiałam się.
* - Przecież wyraźnie mówiłem, sofa ma stać tam a nie tu .. - Zayn stał na środku pomieszczenia dyrygując wszystkim dookoła.
- Sama pani ( t.i ) kazała nam ją tu postawić ... - Odparł zdezorientowany pracownik.
- Pani ( t.i ) ??? - Podrapał się po głowie, robotnik przytakną. - Skoro tak to niech już tam to stoi ..
- I jak tam pracę ??? - Zapytałam wchodząc do prawię co urządzonego salonu.
- Jeszcze tylko ten pokój i koniec .. - Odparł z satysfakcją.
- A sypialnia ?? - Zapytałam kokietersko, podchodząc do niego.
- Ona była pierwsza .. - Szepną mi do ucha.
- Pokarzesz ??? - Popatrzyłam w jego ciemne oczy. Złapał mnie za rękę i pociągną w stronę schodów.
- Urządzałam ją sam ... - Zaczął przed samymi drzwiami.
- Wiem Zayn ... Sam mnie o to prosiłeś ... - Złapałam go za ramie.
- Wzorowałam się na tym co lubisz i tym czym się interesuję ...
- Kontynuuj ... - zachichotałam.
- Z racji tego że mamy całkiem inne upodobania ... Pokój jest dość ... - Chwycił z klamkę.
- Hym ???
- Zwariowany ... -Zaśmiał się otwierając szeroko białe dwustronne drzwi. Zaniemówiłam.
- Zayn tu jest ... - rozejrzałam się. Czerwone ściany ślicznie komponowały się z ciemnymi meblami. Zauważyłam rysunki Zayna na ścianach. Jeden nad łóżkiem przedstawiał naszą dwójkę.
- Pięknie ??? - Zapytał przytulając mnie od tyłu.
- Pięknie to mało powiedziane - Szepnęłam odwracając się do niego. *
* - Hamulec! (t.i ) hamuj bo nas pozabijasz!! - Krzyk Harrego rozniósł się po całym aucie. Dziś miałam pierwsze lekcje prawda jazdy ze Styles'em.
- Spokojnie staruszku jesteśmy na polu ... - Zaśmiałam się.
- Błagam tylko nie staruszku! I zwolnij do jasnej cholery ja chce żyć! - Ponownie wrzasną zaciskając dłonie na fotelu.
- Spokojnie - Włączyłam kolejny bieg i dodałam gazu. Na liczniku wyskoczyła liczna 109 km/h.
- Panie Boże proszę weź ją trzepnij bo ja zaraz to uczynię. - Złączył ręce ze sobą unosząc głowę do góry.
- Żebym to ja zaraz cię nie trafiła ...
- Zatrzymaj się! - Warkną. Zignorowałam go. - Zatrzymaj to pieprzone auto! - Ponownie nie reagowałam. Złapał za kierownice. - Mam ci pomóc czy sama go zatrzymasz ??? - Tym razem posłuchałam go. Za śmiechem zwolniłam. Gdy staliśmy już w miejscu, loczek jak poparzony wysiadł z samochodu. Obszedł auto dookoła i w mgnieniu oka otworzył drzwi z mojej strony.
- Wysiadaj - Powiedział dość łagodnie, zachichotałam.
- Nie spinaj się Harruś - Odpiłam pas i stanęłam obok niego.
- Wole nie ryzykować - Zaśmiał się siadając no miejscu kierowcy.
- I tak zdobędę to prawko! - Krzyknęłam przechodząc na drugą stronę auta. Po czym siadłam na miejscu pasażera.
- Ta chyba prędzej wyskoczy mi czterdziestka niż ktoś o zdrowych zmysłach da ci prawo jazdy. - Odpalił samochód, wystawiłam mu język odwracając głowę w drugą stronę.
- Jak ja się dałam namówić Zayn'owi na to ??? - Mówił sam do siebie.
- Może przez te jego oczy .. Uśmiech .. Hym ??
- Nie jestem homo ... - Zaśmiał się
- Kłóciłabym się ...
- Jak śmiesz! - Powiedział z wyrzutami.
- To nie ja ostatnio napalałam się na Ed'a i te jego rude włosy ...
- Ja nie napa... - Przerwałam mu.
- Ostatnia impreza u nas ??? Ja , Zayn Niall i Ty, Nic ci to nie mówi ???
- To wtedy co tydzień po tym nie mogłem się podnieść z łóżka ???
- Bingo!
- Byłem pijany!!
- Ta a ja jestem Królowa Elżbieta ...
- Miło mi poznać waszą wysokość .. - Spojrzałam na niego jak na debila po czym wybuchłam śmiechem. *
* - Musisz mieć coś niebieskiego - Usłyszałam głos El.
- Mam podwiązkę ...
- I pożyczonego ...
- Mam buty ... - Zaśmiałam się
- I starego ...
- Mam ...
- Co ???
- Ciebie!
- To nie było śmieszne ... - Mówiła zasuwając do końca suwak od mojej kremowej sukienki.
- Pamiętasz jak jeszcze ci się oświadczał ??? - Zagadała Dan.
- U was na kolacji ... - Zaśmiałam się - Pamiętam jaki był zdenerwowany ...
- Miał kisiel w gaciach ??? - Zaśmiała się Eleanor. Spojrzałam na nią karcąco. - No co ???
- Nico ... - Uśmiechnęłam się do niej.
- Nie żałujesz że bierzecie tylko cywilny ??? - Dan
- Czego mam żałować ... Ważne że będzie ze mną już do końca ...
- Naprawdę nie chciałabyś takiego ślubu w kościele z hucznym weselem ???
- Dan wesele i tak będzie huczne ... Wystarczy spojrzeć na liczbę gości ...
- Nie miałaś marzeń ??? Wiesz ciągnąca się po ziemi biała suknia, kościół ... Sakramentalne tak ???
- Miałam ... Ale to się teraz nie liczy .... Kochamy się. On jest innej wiary ja innej ale czy to coś zmienia ???
- Teoretycznie nic - Odezwała się Calder.
- No właśnie - Przytaknęłam dziewczynie.
- Moje księżniczki są już gotowe ??? - Usłyszeliśmy głos Paula za otwierających się drzwi na co wszystkie trzy wybuchnęliśmy śmiechem.
- Gotowe ... - Szepnęłam ostatni raz przeglądając się swojemu odbiciu w lustrze. *
* - Zayn boję się ... - Powiedziałam do ukochanego trzymając jego dłoń.
- Nie bój się jestem przy tobie ... - Ucałował moje czoło.
- Jak na razie mamy rozwarcie na 8 centymetrów. - Usłyszeliśmy głos lekarza.
- To dobrze czy źle ??? - Z rogu sali dotarł przejęty głos Liama.
- Powinno być 10 debilu! - Poprawił go Niall.
- A ty skąd wiesz co ??? - Zapytał się Lou.
- Doświadczony - Zachichotał Harry.
- Możecie się zamknąć ?! - Krzykną Zayn.
- Spoko - Odpowiedział Liam.
- To co zaczynamy ?? - Zapytał lekarz.
- Dobrze - Odpowiedziałam.
- Znieczulenie powinno już działać. Mimo to może troszeczkę zaboleć. - Powiedziała uśmiechnięta pielęgniarka.
- Przyj na trzy ...... Raz ...... Dwa .... Trzy ... - Wykonywałam polecenia doktora. Odczuwałam silne skurcze. Po 30 minutach męczarni nareszcie udało się a do moich uszu dotarł płacz małego Malika. Spojrzałam na rozradowanych chłopaków.
- Może pan teraz przeciąć pępowinę ... - Lekarz zwrócił się do mojego męża.
- Że co mam zrobić ??? - Spojrzał na niego przerażony.
- Odciąć pępowinę - Podał mu nożyczki.
- Ale .. ale .. ale - Złapał narzędzie w dłonie. Niepewnie podszedł do owocu naszej miłości i odciął "kabelek". Momentalnie zrobił się cały blady.
- Łapcie go! - Krzyknęłam, niestety za późno mulat leżał już na ziemi. *
Uśmiechnięta zamknęłam album. Naciągnęłam bardziej koc na kolana, dopijając do końca zimne już kakao.
- Mamo! Mamo! - Usłyszałam cienki głosik czteroletniego synka, który właśnie wbiegł na taras.
- Co skarbie ??? - Zapytałam biorąc go na kolana.
- Kochasz tatę ???
- Głupie pytanie ...
- Tak czy nie ??
- Kocham i to bardzo
- A mnie kochacie ???
- Kochamy I to bardzo bardzo bardzo mocno - Przytuliłam go.
- A jak pojawi się Tricia to nadal będziecie mnie kochać ???
- Tak skarbię ...
- A Tricie też ???
- Będziemy was kochać tak samo - Usłyszałam dźwięk podjeżdżającego samochodu.
- Chyba tatuś przyjechał .. - Szepnęłam do synka. Chłopiec momentalnie przebiegł w stronę wejścia. Podążyłam za nim. Gdy drzwi się otworzyły a w progu staną Zayn mały wtulił się w jego nogi.
- Kocham cię tato ...
- Ja ciebie też tygrysie - Wziął go na ręce. - Jak się dziś czujesz ??? Czujecie ??? - Podszedł do mnie dotykając jedną ręką dużego już brzucha.
- Dziś jakoś nie kopała - Zaśmiałam się całując ukochanego.
- Bleeeeeeeeeeeee - Usłyszeliśmy głosik synka na co się tylko zaśmieliśmy.
RODZIAŁ 8
Schowałam się za plecami Harry'ego, a to co on wtedy zrobił zaskoczyło mnie. Loczek popchnął ojca do tyłu tak, że ten się wywrócił.
-Jak pan może tak odnosić się do swojej córki ?!?!
-Zamknij się gówniarzu !! Ile ty masz w ogóle lat żeby tak się do mnie odzywać ?!? To jest moja córka i mogę traktować ją jak chce.
-T.I idź szybko się spakuj.....- Harry powiedział mi na ucho. Szybko się zerwałam i pobiegłam w stronę swojej sypialni.
**Oczami Hazzy**
-Jak własny ojciec może wyzywać swoją córkę od najgorszych i do tego ją gwałcić ?!?!? - patrze na twojego ojca. -
-Coś ty powiedział ?!? - zbliżył się do mnie. -
-Radze panu nic jej ani mi nic nie zrobić, bo wtedy skończy się to źle ale dla pana!! - zacisnąłem pięść i uderzyłam go w twarz. - Ten upadł na ziemię, i pod wpływem uderzenia, i pod wpływem alkoholu.
-Pożałujesz tego !! -zaczął powoli podnosić się z ziemi.- Złapałem go za koszulkę i przycisnąłem do ściany.
-Nie waż się zbliżać do T.I !! A jeśli spróbujesz skończy się to źle dla ciebie !! -patrze na niego.-
**Oczami T.I**
Wyjęłam walizkę spod łóżka i zaczęłam pakować wszystkie ciuchy. Do drugiej torby spakowałam laptopa, płyty i album ze zdjęciami. Kiedy brałam słuchawki ze stolika nocnego zauważyłam zdjęcie w ramce. Byłam na nim ja wraz z moim chłopakiem......byłym chłopakiem....no tak przecież mnie zdradził i sama go na tym nakryłam....-łzy spłynęły mi po policzku.- Kochałam go....strasznie go kochałam....był jedyną osobą, której ufałam.......Czy za nim tęsknię ?? Tęsknię.....tęsknię jak cholera....ale nigdy nie wybaczę mu tego co zrobił
-Gotowa ? -usłyszałam za sobą. Szybko wytarłam łzy z polików i przeciągnęłam nosem.
-Tak....to znaczy jeszcze kosmetyki...-szybko ruszyłam w stronę łazienki. Zaczęłam pakować wszystkie kosmetyki, po czym wróciłam do sypialni i spakowałam pełną kosmetyczkę do walizki.
-Już....-powiedziałam smutna.
-heej, wszystko ok ?? -zapytał troskliwie Harry.
-Tak...jedźmy już. -wzięłam walizkę w rękę.
-Ja to wezmę. -wyrwał mi ją brunet.
Skierowaliśmy się w stronę wyjścia. Wyszłam szybko z domu nie czekając na Harry'ego. Otworzyłam drzwi od samochodu i usiadłam na miejscu pasażera. Po włożeniu walizki do bagażnika dołączył do mnie Harry. Całą drogę nie odezwaliśmy się do siebie ani słowa.
Podjechaliśmy pod jego dom. Powoli wysiadłam z samochodu, to samo zrobił loczek.
-Harry ja naprawdę nie chcę robić ci problemu....Nie powinnam z Tobą zamieszkać...-patrze na niego.
-Rozmawialiśmy już na ten temat....zamieszkasz ze mną i nie ma żadnego ale. -wyjął walizkę i zaczął iść w stronę drzwi. Ruszyłam za nim. Wpuścił mnie do środka jako pierwszą uśmiechając się przy tym. Zielonooki zamknął za sobą drzwi i postawił moje rzeczy pod ścianą. Zaczął zdejmować buty i kurtkę, poszłam w jego ślady.
-Chodź, pokaże ci twój pokój. -brunet łapie mnie za dłoń i idzie po schodach na górę. Otwiera drzwi od pięknie umeblowanego pokoju. Po środku pokoju stoi duże łóżko, a z jego dwóch stron dwie małe szafki z lampkami nocnymi na górze. W prawej stronie pokoju od razu przy ścianie stoi szafa, a zaraz przy niej jest łazienka. Z pokoju wychodzi się na wielki balkon.
-Może być ??
-Żartujesz sobie ?? Jest pięknie. - uśmiecham się szeroko. Patrze na loczka. Uśmiecha się do mnie ukazując słodkie dołeczki w policzkach. Takie same miał Matt........Zapomnij o nim.....zdradził cie......-robię się smutna.
-Mała co się dzieje ?? - patrzy na mnie zmartwiony.
-Przytulisz mnie ?? -pytam cicho.
-No chodź do mnie...-tuli mnie delikatnie. Wtulam się w jego tors. Jest taki ciepły. Czuje się przy nim bezpiecznie.......Nawet nie zauważyłam kiedy, zasnęłam w jego ramionach..........
Komentuj :) To motywuje do dalszego pisania !! <3
I jak ?? Podoba się wam ?? Przepraszam was że tak długo nic nie wstawiałam ale miałam małe problemy...:/
~Haroldzik ;3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







